Reklama

Reklama

Zagrożenie epidemią cholery w Mariupolu. Ministerstwo monitoruje sytuację

- Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia ostrzega przed niebezpieczeństwem epidemii cholery w Mariupolu na południu kraju - donosi "The Kyiv Independent". W mieście wody i żywności nadal brakuje. Według przedstawicieli lokalnych ukraińskich władz panuje tam stan katastrofy humanitarnej.

"The Kyiv Independent" informuje, że Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia ostrzega przed niebezpieczeństwem epidemii cholery w Mariupolu na południu kraju. Miasto zostało niemal całkowicie zniszczone i znajduje się pod okupacją rosyjską. W mieście nadal brakuje wody i żywności.Rosjanie częściowo uruchomili wodociągi. Jednak w połowie maja szefowa WHO na Ukrainie Dorit Nitzan ostrzegała, że wiele rur jest uszkodzonych, przez co mieszają się ścieki i woda pitna. Według przedstawicieli lokalnych ukraińskich władz panuje tam stan katastrofy humanitarnej.


Masowe pochówki, niewystarczający dostęp do czystej wody, prowadzą do krytycznej sytuacji w okupowanym przez Rosję Mariupolu - powiedział wiceszef resortu.

Reklama

Ihor Kuzin ujawnił, że od 1 czerwca ministerstwo rozpoczęło monitorowanie sytuacji epidemicznej pod kątem przypadków cholery w regionie - informuje "The Kyiv Independent".

Doradca mera Mariupola: można mówić o początku epidemii w mieście

Doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko powiedział w niedzielę, że miasto "faktycznie jest zamykane na kwarantannę". - Teraz jest to łagodniejsza wersja kwarantanny, bardziej biurokratyczna, ale myślę, że oni rozumieją, że zaczęła się epidemia - dodał. Andriuszczenko, którego wypowiedź przekazał portal Suspilne uważa, że może chodzić o cholerę lub dyzenterię (czerwonkę bakteryjną).

Opisując sytuację sanitarną, Andriuszczenko mówił o zanieczyszczeniu morza i źródeł wody. - Zdajemy sobie sprawę, że płytkie mogiły mają pewien wpływ, gnicie odpadków na ulicach - to wszystko trafia do wody, morza, źródeł wody pitnej. Ryzyko epidemii już jest nie tylko groźbą, jest już na takim poziomie, że w zasadzie odnotowujemy pojedyncze przypadki - na tyle, na ile możemy je rejestrować" - mówił. Ocenił, że "pozwala to mówić, że w zasadzie rozpoczęła się epidemia". Według doradcy mera w Mariupolu rośnie umieralność.

Andriuszczenko ostrzegł, że w obecnych warunkach, gdy w Mariupolu nie działa system opieki medycznej ani laboratoria, nie ma szczepionek ani leków, nawet dyzenteria może spowodować wiele ofiar śmiertelnych.

Ostatni punkt ukraińskiego oporu w Mariupolu

Kombinat Azowstal, broniony przez około dwa i pół miesiąca przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej, pozostawał do drugiej połowy maja ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy. Prawdopodobnie około 2,4 tys. żołnierzy z Azowstalu jest obecnie przetrzymywanych w obozach jenieckich w Rosji lub na terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej.

Mariupol został prawie całkowicie zniszczony przez rosyjskie wojska, a liczbę ofiar wśród mieszkańców miasta ocenia się na co najmniej 22 tysiące.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy