Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki: Będę rekomendował czerwoną strefę w całym kraju

W czasie epidemii było w Polsce 5 proc. więcej zgonów ogółem - przekazał w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News premier Mateusz Morawiecki. Podkreślił jednak, że w krajach Zachodu ten odsetek jest dużo wyższy. Premier opowiedział się za tym, by od najbliższej soboty, 24 października, strefa czerwona została rozciągnięta na cały kraj.

- Będę rekomendował, abyśmy podjęli taką decyzję, żeby od soboty cała Polska była "czerwoną strefą" - powiedział w "Gościu Wydarzeń" premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu przekazał, że ma to związek z rekordem nowych zakażeń koronawirusem w Polsce.

- Mamy taką liczę "czerwonych" powiatów, ok. 317, że będę rekomendował, żeby od soboty cała Polska była strefą czerwoną - mówił premier. - Już dzisiaj jest to ok. 75-80 proc., więc takie rozróżnienie powoli robi się bezprzedmiotowe - wyjaśnił. 

- Mam nadzieję, że to tego nie dojdzie - mówił Morawiecki pytany o ewentualny kolejny lockdown. 

Reklama

Wzrost liczby zgonów

- W czasie pandemii w Polsce zmarło o 5 proc. więcej osób niż w latach poprzednich. W Europie zachodniej było to 10, 20 czy nawet 25 proc. więcej zgonów - mówił premier, odpowiadając na pytanie o statystki zgonów. Lekarze alarmują m.in. o drastycznie zmniejszającej się liczbie wykrywanych nowotworów i diagnozowanych chorób kardiologicznych.

- Podchodzimy do epidemii z ogromną pokorą, a jednocześnie staramy się utrzymać całą służbę zdrowia. Gdybyśmy epidemii nie zwalczali, to również służba zdrowia w pozostałych obszarach ucierpiałaby na tym ogromnie - mówił szef rządu.

Morawiecki zapewniał, że pacjenci "niecovidowi" nie są pacjentami "drugiej kategorii". - Mamy na uwadze wszystkich pacjentów. Staramy się zachować służbę zdrowia w kształcie możliwie nienaruszonym. To właśnie dlatego w czerwcu, lipcu i sierpniu, kiedy pandemia była w trendzie spadkowym, to wówczas wszystkie działania NFZ i MZ skierowane zostały w stronę odbudowy wydajności także zabiegów onkologicznych - mówił.

Bogdan Rymanowski dopytywał swojego gościa, czy rząd ma w planach zniesienie kwarantanny i izolacji. - To czego się nauczył świat i ludzkość od wielkich plag, to właśnie kwarantanna i izolacja. To metody, które z pewnością działają. Ona jest bardzo ważnym warunkiem, który sprawia, że wirus się nie rozprzestrzenia. Samo unicestwienie wirusa jest możliwe tylko dzięki skutecznej szczepionce, albo poprzez bardzo dobre lekarstwo - odpowiadał premier.

Cztery linie obrony

Rymanowski pytał premiera Morawieckiego, czy polski system ochrony zdrowia wytrzyma dzienne przyrosty zakażeń na poziomie 15-20 tys. przypadków.

- Szykujemy się na poszczególne scenariusze w następujący sposób: mamy pierwszą, drugą, trzecią i czwartą linię obrony. Pierwsza linia obrony to nasze obostrzenia, maseczki, testowanie i wyłapywanie przypadków osób chorych. Druga to cały system szpitali, kwarantanny, izolacja, ale przede wszystkim ludzie, medycy. Trzecia linia to dodatkowe łóżka. Tych jeszcze nie ma, ale za kilka dni pojawi się ich w systemie dodatkowe 13 tys. - mówił premier. Zapewniał, że zgodnie z opinią ministra zdrowia Adama Niedzielskiego aktualnie "łóżek przybywa szybciej niż chorych pacjentów".

Czwartą linię obrony stanowią szpitale tymczasowe. - Już dzisiaj budujemy je tak, by za dwa, trzy tygodnie były one gotowe - zapewnił.

"Latem pandemia była w odwrocie"

- Nasza strategia jest bardzo jasna. Naszą strategią jest ochrona całej służby zdrowia. Tak, żeby system mógł leczyć pacjentów zarówno z COVID-19, jak i chronić to, co odbudowywaliśmy latem, kiedy pandemia była w odwrocie - mówił Morawiecki. 

Premier zapewniał, że latem udało "się załatwić" m.in. pełne usprzętowienie, pół miliarda maseczek i rękawiczek. - Mamy teraz blisko 3 tys. wolnych respiratorów. Każdy szpital, który chciałby zwrócić się po respirator - zachęcam, nakłaniam do tego, by zwrócić się do Agencji Rezerw Materiałowych - dodawał szef rządu.

Pytany, czy w tej całej sytuacji nie zabraknie personelu medycznego, premier zapewniał, że "prowadzone są szkolenia internistów, pielęgniarek", by mogły obsługiwać respiratory.

"COVID-19 będzie z nami dłuższy czas"

- COVID-19 będzie z nami dłuższy czas. Musimy się uczyć żyć, pracować, kształcić razem z tym covidem - zapewniał premier.

Pytany, czy działania w związku z pandemią nie są wprowadzane zbyt późno, odpowiedział: - Za późno było we Włoszech, Hiszpanii, Francji, gdy określono: osoby powyżej 65. roku życia nie mają wstępu do szpitala. 

- To jest dla mnie punkt absolutnie zasadniczy. W najbogatszych krajach zachodu doprowadzono do selekcji pacjentów. Nie chciałbym, by do tego doszło w Polsce - mówił Morawiecki.

Ustawowy obowiązek noszenia masek

Bogdan Rymanowski dopytywał, czy rząd "nie przespał momentu", w którym można było wprowadzić ustawowy nakaz zasłaniania ust i nosa. 

Morawiecki zapewniał, że "prawnicy, z którymi rząd uzgadniał rozporządzenie, za każdym razem podkreślali, że jest ono wystarczające". 

- Ale że pojawiły się takie głosy i zaczęły się pojawiać ponownie, to w uzgodnieniu z opozycją, my wpisaliśmy to do ustawy. To nie oznacza, że poprzednie regulacje były nieprawidłowe. Jest pewna hierarchia aktów prawnych. Ustawa jest ważniejsza niż rozporządzenie. Wpiszemy to i wszelkie wątpliwości zostaną dzięki temu usunięte - dodał.

"Grupa negacjonistów"

- Znam tę teorię, czytałem ten raport i to jest grupa negacjonistów - mówił premier pytany, czy restrykcje, obostrzenia to "lekarstwo gorsze od choroby". - Ignorowanie tego, że jest epidemia (...), może doprowadzić do tego, że ten lockdown za dwa-trzy miesiące będzie musiał być dłuższy, głębszy - mówił. 

- Nie mają racji, bo widać to po wielkich i bogatych państwach, jak Wielka Brytania, która poszła kierunkiem "darwinistycznym" i wycofała się z tego bardzo szybko. Podobnie Szwecja - dodał Morawiecki. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama