Reklama

Reklama

Szef PIP stracił posadę, ale walczy o byłą asystentkę

Po naszych tekstach o nagrodach, które przyznawał sam sobie, szef Państwowej Inspekcji Pracy musiał ustąpić ze stanowiska. Jak jednak udało nam się ustalić, Wiesław Łyszczek nie daje za wygraną. Jego była asystentka ma zostać nadinspektorem i co miesiąc inkasować… 13 tys. zł pensji. Nowe kierownictwo PIP zapewnia Interię, że przygląda się sprawie.

W Okręgowym Inspektoracie Pracy w Warszawie aż huczy, odkąd gruchnęła wieść, że Iwona Hadacz, bliska współpracownica byłego głównego inspektora pracy dostanie awans. - Mianowanie na nadinspektora jest "dożywotnie", nie można potem do końca pracy w PIP pozbawić jej tego stanowiska - tłumaczy jeden z informatorów Interii.

Reklama

Jak mówią nasi rozmówcy z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie, nadinspektorzy to specjaliści w danej dziedzinie. Kierują też pracą zespołu od kilku do 10 osób. Nawet jeśli z jakichś względów stracą podwładnych, wciąż przysługuje im dotychczasowe wynagrodzenie. Jak wygląda doświadczenie zawodowe Iwony Hadacz? 

Z biznesu do PIP

Zaczynała od własnej firmy, w której zajmowała się rozliczaniem czasu pracy kierowców na Podkarpaciu. Kiedy Wiesław Łyszczek był szefem Okręgowego Inspektoratu Pracy w Rzeszowie, została laureatką programu prewencyjnego tamtejszego inspektoratu.

Jeszcze w styczniu 2018 r. Iwonę Hadacz oficjalnie przedstawiano jako asystentkę szefa PIP. Już wtedy mogła się cieszyć z etatu w Głównym Inspektoracie Pracy. Niedługo później została wicedyrektorką departamentu kadr i szkoleń, który wcześniej... nie istniał.

W rozmowie z Interią sam Łyszczek zapewniał, że komórka nie powstała specjalnie dla jego asystentki. - Kiedyś to była sekcja kadr i szkoleń. W tej chwili tworzę departamenty, ze względu na to, że są takie potrzeby urzędu - mówił nam na początku marca.

Zmieni stanowisko, zachowa pensję

Już na stanowisku wicedyrektora Iwona Hadacz zaczęła zarabiać duże pieniądze. Jak dowiedziała się Interia, była asystentka Wiesława Łyszczka pobiera 13 tys. zł miesięcznie. Dla porównania: dyrektorzy w Głównym Inspektoracie Pracy zarabiają od 11,5 do 14,5 tys. zł. W przypadku wicedyrektorów pensje wahają się od 10 do 13,5 tys. zł.

- Niektórzy wicedyrektorzy zarabiają więcej niż dyrektorzy. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku pani Hadacz - ujawnia nasz informator z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie. "Miała", bo z dniem 30 września Hadacz przestaje być wicedyrektorem. Za to już z początkiem października ma zostać mianowana na... nadinspektora. Ma jednak zarabiać tyle, co na poprzednim stanowisku.

- Nadinspektor pracy w OIP Warszawa zarabia pomiędzy 7,8 a 9 tys. zł. W przypadku nadinspektor pracy - kierownika oddziału - to kwoty pomiędzy 8 a 9,3 tys. zł - wyjaśnia źródło Interii. - Sęk w tym, że pani Hadacz wciąż będzie pobierać po 13 tys. zł - obrusza się. Trudno jednak dziwić się emocjom doświadczonej kadry, skoro średnie wynagrodzenie Okręgowego Inspektora Pracy w PIP to ok. 12 tys. zł.

Zespół kontrolny

Dariusz Mińkowski, zastępca głównego inspektora pracy, tonuje emocje. Jak mówi, nowe kierownictwo uważnie przygląda się działaniom poprzednika. Póki co, nie może jednak udzielić pełnych informacji w zakresie nowego stanowiska dla Iwony Hadacz.

- Pierwszego dnia po powołaniu, minister Andrzej Kwaliński powołał zespół kontrolny, którego celem jest sprawdzenie wszystkich ewentualnych działań w okresie, gdy ustępował Wiesław Łyszczek. Prace zespołu dotyczą spraw finansów publicznych oraz kadrowych. One mogą być ze sobą powiązane - przekazał Interii Mińkowski. - Na pewno będziemy przestrzegali regulaminów oraz prawa wewnętrznego tak, aby nie dopuścić ani do dyskryminacji, ani do nierównego traktowania pracowników. Nie tylko w zakresie wynagrodzenia - dodał.

W rozmowie z nami zastępca głównego inspektora pracy zapewnia, że doświadczeni pracownicy PIP mogą być spokojni: - Gdyby, teoretycznie, doszło do sytuacji, w której stosunek pracy jakiegokolwiek pracownika został tak atrakcyjnie ukształtowany, powodowałoby to nierówne traktowanie i było niezgodne czy z jego wykształceniem, czy doświadczeniem, gwarantuję: podejmiemy działania, które spowodują zmianę warunków na właściwe - usłyszeliśmy.

Z nieoficjalnych informacji Interii wynika, że Wiesław Łyszczek chce wrócić na Podkarpacie. Mówi się, że planuje zostać Okręgowym Inspektorem Pracy w Rzeszowie.

Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne