Pogoda
Warszawa

Zmień miejscowość

Zlokalizuj mnie

Popularne miejscowości

  • Białystok, Lubelskie
  • Bielsko-Biała, Śląskie
  • Bydgoszcz, Kujawsko-Pomorskie
  • Gdańsk, Pomorskie
  • Gorzów Wlk., Lubuskie
  • Katowice, Śląskie
  • Kielce, Świętokrzyskie
  • Kraków, Małopolskie
  • Lublin, Lubelskie
  • Łódź, Łódzkie
  • Olsztyn, Warmińsko-Mazurskie
  • Opole, Opolskie
  • Poznań, Wielkopolskie
  • Rzeszów, Podkarpackie
  • Szczecin, Zachodnio-Pomorskie
  • Toruń, Kujawsko-Pomorskie
  • Warszawa, Mazowieckie
  • Wrocław, Dolnośląskie
  • Zakopane, Małopolskie
  • Zielona Góra, Lubuskie

Śmierć królowej piękności

Sześcioletnią amerykańską królową piękności miał zamordować przez przypadek "zakochany" w niej mężczyzna, nauczyciel John Mark Karr. Tak przynajmniej wynika z wersji samego podejrzanego. Ta sprawa od 10 lat bulwersuje Amerykanów.

/AFP

W 1996 roku, drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia, w domu państwa Ramseyów w Kolorado znaleziono zwłoki ich córki. Dziewczynka w piwnicy własnego domu została najpierw pobita, a następnie uduszona. Od tamtej pory w sprawie śmierci JonBenet Ramsey wciąż pojawiały się kolejne wstrząsające fakty i równie przerażające pomyłki.

Tuż po zabójstwie podejrzenia padły na bogatych rodziców JonBenet, którzy miesiącami opierali się przed złożeniem zeznań. Wynajęli wtedy armię publicystów, dziennikarzy i prywatnych detektywów, aby bronili ich wizerunku w mediach.

/arch. AFP

Rodzice JonBenet od początku utrzymywali, że do ich domu ktoś się włamał i zabił dziewczynkę. Matka sześcioletniej królowej piękności, Patsy, zmarła na raka w czerwcu tego roku. To ona feralnego dnia wezwała policję i zgłosiła zaginięcie córki, mówiąc, że znalazła notatkę z żądaniem 118 tys. dolarów okupu. Ciało dziecka odkrył potem w piwnicy jego ojciec wraz z sąsiadem.

Dopiero niedawno, po dwóch miesiącach amerykańsko-tajskiej współpracy, udało się wytropić w Bangkoku podejrzanego o popełnienie tej zbrodni nauczyciela. Jego ujęcie może być przełomem w dziesięcioletniej historii śledztwa. John Mark Karr jest oskarżony o morderstwo, porwanie i seksualne wykorzystanie dziecka.

Sześciolatka była śliczną blondyneczką. Właśnie wygrała konkurs piękności. To w tym wizerunku dziecka - makijażu, olśniewających kreacjach i uwodzicielskich pozach JonBenet - "zakochał" się 41-letni dziś nauczyciel. Przyznał się, że był z dzieckiem w piwnicy jej domu, gdzie potem znaleziono ciało. Według niego, śmierć dziecka to był przypadek. Jednak dowody wskazują na to, że zbrodni dokonano z pełną premedytacją.

/arch. AFP

W chwili ujęcia Karra ojciec JonBenet, John Ramsey, powiedział telewizji ABC, że poczuł ulgę. Przyznał on, że dwa tygodnie przez aresztowaniem policja poinformowała go o podejrzanym będącym pod nadzorem, ale dodał, że nigdy nie słyszał o Johnie Marku Karrze. - Nie wiemy w 100 proc., że to jest ten facet - mówił.

I rzeczywiście wina Karra nie jest wcale przesądzona, mimo że przyznał się do winy. Były śledczy w stanie Georgia, John Lang, który miał do czynienia ze sprawą morderstwa JonBenet, nigdy nie słyszał jego nazwiska w kontekście tej sprawy i nie wierzy w jego winę. - Karr wydaje się być chory psychicznie, ale to mogą stwierdzić dopiero biegli - mówił szef tajskiej policji na konferencji prasowej tuż po spektakularnym zatrzymaniu Karra.

Lara Karr, która była żoną zatrzymanego w latach 1989-2001, zeznała, że feralnego dnia jej mąż wraz z nią i dziećmi był w południowo-wschodniej Alabamie, a więc nie mógł być w Kolorado. Sprawa nie jest więc wcale taka oczywista.

O zabójstwie JonBenet napisano kilka książek i zrobiono wiele materiałów telewizyjnych. Sprawa bulwersuje Amerykanów nie tylko ze względu na fakt popełnienia zbrodni na dziecku. Za oceanem rozgorzała dyskusja na temat konkursów piękności dla dzieci, w których kilkuletnie dziewczynki stroją się, malują, noszą obcasy, biżuterię i prężą się przed kamerami w uwodzicielskich pozach.

Do dziś kolumny tabloidów i ramówki telewizji wypełniają zdjęcia JonBenet, na których złotowłosa dziewczynka tańczy jak showgirl rodem z Las Vegas lub wydyma usta w ponętnym całusie do kamery.

INTERIA.PL

Zobacz także