Reklama

Reklama

Rulewski dla "DGP": Platforma knebluje mi usta

"Są tacy, którzy chcą, bym wyjechał na zawsze. Ale ja nigdzie nie wyjadę. Tych, którzy mnie chcą wsadzić za kratki, informuję, że uniform więzienny już mam, więc nie będę obciążał Skarbu Państwa" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Jan Rulewski. Senator PO podkreśla, że w Platformie została "przekroczona granica godności, bo wolność do wypowiedzi nie powinna być krępowana". "Jak dalece można legitymizować to, co się dzieje w PO? Na ile stać mnie, by to oprotestować? Kiedy wszyscy zapominają o Solidarności, ja jestem po to, żeby o niej przypominać" - zaznacza.

Jan Rulewski zapytany o to, dlaczego podczas debaty w Senacie nad ustawą o Sądzie Najwyższym wystąpił w więziennym uniformie, odpowiada: "Gdy się mówi o sądach, to się myśli też o więźniach, również politycznych, a ja byłem więźniem politycznym więc wiem, co to znaczy".

Reklama

"(...) Wyrzucają mnie z Polski, jak za komuny. Tyle, że komuna robiła to elegancko - wypraszano, ale do Szwajcarii, na stypendium, na rok i z całą rodziną. Teraz są tacy, którzy chcą, bym wyjechał na zawsze. Ale ja nigdzie nie wyjadę. Tych, którzy mnie chcą wsadzić za kratki, informuję, że uniform więzienny już mam, więc nie będę obciążał Skarbu Państwa" - mówi Rulewski w rozmowie z Magdaleną i Maksymilianem Rigamonti.

"Granica godności w PO została przekroczona"

Zapytany o swojego dawnego kolegę, a dziś marszałka Senatu, Stanisława Karczewskiego, mówi, że "wszyscy się podzielili a podział nie ma charakteru politycznego tylko religijny". "Po jednej stronie jest religia smoleńska" - podkreśla Rulewski.

Zaznacza jednocześnie, że "jest senatorem z list PO, ale do partii nie należy".

"Kiedy Platforma mnie zwerbowała, to zapewniano mnie, że będzie też miejsce dla mnie, że będę mógł zajmować się tym, na czym najbardziej mi zależy, czyli polityką społeczną" - mówi Rulewski. Dodaje jednak, że po latach "granica godności w PO została przekroczona, bo wolność do wypowiedzi nie powinna być krępowana".

"Przez  Donalda Tuska była ona zachowywana. Kiedyś, gdy pojawiła się propozycja, żeby mnie usunąć z PO, bo podważam w wywiadach linię partii, Tusk powiedział, że Rulewski za wolność nie będzie karany" - mówi senator PO. Jak dodaje, "nie było dawniej kneblowania i tłumienia".

"PiS wygrywa filozofią"

Rulewski podkreśla w wywiadzie dla "DGP", że szereg propozycji reform, które wysuwał w szeregach PO (m.in. elastyczny system emerytalny, alternatywa dla "500 plus", nowy system alimentacyjny, refundacja leków dla osób starszych) zostało odrzuconych przez kierownictwo partii, a teraz wprowadza je PiS. 

"Nie jestem odpowiedzialny za to, że Platforma zachowywała się jak ogrodnik i dopiero kiedy grabie w łeb ją walnęły, to się trochę ocknęła" - mówi Rulewski. "Ostrzegałem, brałem baty, dostawałem nawet kilka tysięcy złotych kary za łamanie dyscypliny partyjnej i wyszło na moje, bo kiedy ludzie stanęli przed urnami, to nie wybrali Platformy (...). PiS wygrywa filozofią" - dodaje senator.

Ujawnia również, że przed ostatnimi wyborami przedstawiciele PiS proponowali mu, by wstąpił "do ich kościoła". Rulewski odrzucił zaproszenie.

"Niektórzy mówią: rzuć ten mandat. I to jest da mnie najtrudniejsze, no bo jak dalece można legitymizować to, co się dzieje w PO, a na ile stać mnie, by to oprotestować. (...) Kiedy wszyscy zapominają o Solidarności, ja jestem po to, żeby o niej przypominać" - podsumowuje.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne