Reklama

Reklama

Opole: Kurski ma pełne poparcie Kaczyńskiego?

Poniedziałkowe tygodniki rozpisują się na temat kontrowersji związanych z Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej w Opolu.

Przypomnijmy, że w tym roku festiwal nie odbędzie się po tym, jak prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski wypowiedział Telewizji Polskiej umowę na organizację imprezy. Wcześniej piosenkarka Kayah zrezygnowała z występu w jubileuszowym opolskim koncercie Maryli Rodowicz w sprzeciwie przeciwko funkcjonowaniu Telewizji Publicznej. Z udziału w imprezie wycofała się również Rodowicz. Powodem decyzji wokalistki była śmierć matki.

W "geście solidarności" z Kayah, która rzekomo miała się znaleźć na "czarnej liście" prezesa Jacka Kurskiego, z festiwalu wycofali się m.in. Michał Szpak, Grzegorz Hyży, Andrzej Piaseczny, Natalia Szroeder, Katarzyna Nosowska, a także Tatiana Okupnik i Artur Orzech, którzy mieli prowadzić koncerty festiwalowe, oraz reżyser trzech koncertów Konrad Smuga.

Reklama

"Dlaczego Kurski miałby wylecieć?"

Tymczasem pogłoska o "czarnej liście" została zdementowana we wspólnym oświadczeniu Rodowicz i Kurskiego. Z powodu odwołania festiwalu ten ostatni znalazł się na cenzurowanym. Jak twierdzi jednak Michał Krzymowski z "Newsweeka", prezes TVP nie musi obawiać się o stanowisko.

"Dlaczego Kurski miałby wylecieć? Gdyby telewizja wyemitowała film pornograficzny, to można by spekulować o dymisji, ale tu zaprotestowało kilka feministek. Za takie rzeczy mnie traci się stanowiska" - mówi "Newsweekowi" anonimowy poseł PiS.

Jak twierdzi inny rozmówca tygodnika, spór Kurskiego z Wiśniewskim narastał od dłuższego czasu. Powodem miała być niechęć prezesa TVP do przekazania miastu puli 20 procent darmowych biletów. Kurski mógł zaatakować Wiśniewskiego, bo - jak pisze "Newsweek" - był już po wizycie u Jarosława Kaczyńskiego. "Jacek wyszedł z tej rozmowy bardzo wzmocniony. Dostał błogosławieństwo od Jarosława, usłyszał, że ma się nie cofać" - ujawnia tygodnikowi współpracownik szefa TVP.

"Pozycja Kurskiego jest mocna. Kaczyński jest przekonany, że afera wokół Opola była prowokacją zaplanowaną i wymierzoną w PiS. Kurski nie popełnił nigdzie błędu. (...) Odwołując go, Jarosław musiałby przyznać rację salonowi, a to nie wchodzi w grę" - dodaje osoba z otoczenia prezesa PiS.

Medialna prowokacja?

O tym, jak opolski festiwal "wpadł w brutalne sidła politycznej wojny" pisze "W Sieci". Marzena Nykiel przekonuje, że za atakiem na festiwal w Opolu stoją wielkie interesy prywatnych telewizji i kolejna próba uderzenia w Prawo i Sprawiedliwość.

"W Sieci" akcentuje, że rzekoma "czarna lista" i obecność na niej piosenkarki Kayah, nie współgra z faktem, że wokalista kilka dni wcześniej promowała w "Teleexpressie" nowy przebój, do niedawna była jurorką programu "Hit Hit Hurra", gościła w "Pytaniu na śniadanie" czy występowała na koncertach organizowanych przez Telewizję Polską. Tygodnik mówi wprost: Kayah na "czarnej liście" Kurskiego to był fake news, nie ma bowiem żadnej "czarnej listy". Jednak kolejni artyści rezygnowali z udziału w festiwalu. Dlaczego? Według "W Sieci" - "ulegli dezinformacji".

Tygodnik pisze dalej, że "wojna o Opole jest polityczną grą", a "artyści zostali sprowadzeni do szachowych pionków". "Wojna" ma wiele wymiarów: walka opozycji totalnej z PiS na kolejnym odcinku, atak na Kurskiego i próba wyeliminowania go z TVP, próba medialnego przejęcia festiwalu oraz lokalne rozgrywki, mające ukształtować rozdanie polityczne w zbliżających się wyborach samorządowych.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje