Reklama

Reklama

Dolnośląskie. Turysta odesłał kurtkę, którą "zapomniał" oddać goprowcom

Turysta w samych szortach usiłował zdobyć najwyższy szczyt Karkonoszy i Sudetów. W ostatniej chwili uratowali go ratownicy GOPR. Mężczyzna "odwdzięczył im się" zabraniem podarowanej kurtki. Ostatecznie jednak po kilkut tygodniach wspinacz odesłał wyposażenie z listem zawierającym wyjaśnienia i przeprosiny.

Służbowa kurtka ratownika Grupy Karkonoskiej GOPR z Karpacza zniknęła w sobotę 4 grudnia. Tego dnia ratownicy sprowadzili ze Śnieżki turystę, który zdecydował się wejść na szczyt w niekompletnym ubraniu mimo niekorzystnej aury.

Szedł w szortach na Śnieżkę

"W trakcie sobotnich działań podczas ewakuacji wychłodzonej osoby, turysty, który zdecydował zdobyć szczyt Śnieżki w samych szortach jeden z ratowników pożyczył wychłodzonemu mężczyźnie swoją kurtkę. Ludzki odruch, chęć pomocy drugiej osobie... Po zwiezieniu na dół, poszkodowany poprosił o pożyczenie kurtki jeszcze na »momencik«, by zejść w niej do auta, ubrać swoje ubrania i obiecał, że za chwilkę ją przywiezie. Do dziś nie wrócił" - napisali ratownicy.

Reklama

Zobacz też: Karkonosze: GOPR uratował turystę. Próbował wejść na Śnieżkę w szortach

Kurtka służbowa to kosztowny element zimowego ubioru ratownika. "Jest to element wyposażenia ratowniczego, oznaczony emblematami GOPR, niezbędny do pracy, w ciężkich zimowych warunkach" - zaznaczyli zwracając się z prośbą o zwrot wyposażenia.

Sprawa została także zgłoszona na policję w Karpaczu. W odpowiedzi na apel ratowników sympatycy karkonoskiego GOPR wpłacali pieniądze.

Kurtka wróciła do właściciela

"Zaginiona kurtka wróciła do właściciela. Uratowany w Karkonoszach Turysta odesłał ją razem z krótkim listem z wyjaśnieniem i przeprosinami za zaistniałą sytuację" - napisali ratownicy Grupy Karkonoskiej GOPR na Facebooku.

- Kurtka została odesłana, sprawa została pozytywnie wyjaśniona i to jest najważniejsze - mówi ratownik karkonoskiego GOPR Krzysztof Rajkowski, który podkreślił, że turysta od początku nie był całkowicie anonimowy. Ratownicy nie mieli jednak do niego kontaktu.

Pieniądze zebrane przez turystów poruszonych zdarzeniem zostaną przeznaczone na zakupy niezbędnego wyposażenia.

Aplikacja "Ratunek"

Ratownicy górscy przypominają, że w sytuacji zagrożenia, szybką pomoc może zagwarantować lokalizacja turysty uzyskana dzięki aplikacji "Ratunek".

Aplikacja została opracowana przez spółkę Polkomtel. Jest to jedyna aplikacja zaaprobowana i dołączona przez Ochotnicze Służby Ratownicze do systemu powiadamiania o zgłoszeniu wypadku.

Aplikację "Ratunek" przeznaczoną dla telefonów komórkowych można pobrać z serwisów  i . Za pomocą tej aplikacji można wezwać pomoc w górach lub nad wodą. Gdy turysta użyje aplikacji, telefon połączy go automatycznie z właściwą służbą ratowniczą (GOPR, TOPR, WOPR lub MOPR). 

Podczas rozmowy zostanie automatycznie wysłany SMS z lokalizacją osoby dzwoniącej z dokładnością do 3 metrów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje