Reklama

Reklama

"Panika sznyclowa" w Austrii. Tłumy chętnych do szczepienia

Nagła decyzja austriackich władz o restrykcjach dla niezaszczepionych sprawiła, że przed punktami podawania preparatów ustawiły się długie kolejki. Tamtejsze media mówią o "panice sznyclowej", gdyż mieszkańcy martwią się, że od poniedziałku nie będą mogli wejść do restauracji i zamówić narodowej potrawy. Kanclerz Austrii Alexander Schallenberg przewiduje, że surowsze obostrzenia będą obowiązywać podczas świąt Bożego Narodzenia i nocy sylwestrowej.

W piątek austriacki rząd ogłosił, że od poniedziałku ci, którzy nie zaszczepili się w pełni przeciwko COVID-19, nie będą mogli wchodzić do kawiarni czy restauracji, jak i korzystać z usług np. fryzjerów i salonów kosmetycznych.

Mówiąca o tym zasada "2G", której nazwa pochodzi od niemieckich słów "zaszczepiony" i "wyleczony", przewiduje również, że certyfikat szczepienia trzeba będzie okazać, aby spać w hotelu, pójść do kina lub wziąć udział w imprezie, na której zjawi się więcej niż 25 osób.

Lawinowo wzrosła liczba Austriaków chętnych do zaszczepienia się

Decyzja władz w Wiedniu sprawiła, że w weekend przed punktami szczepień ustawiły się długie kolejki Austriaków. Stoją w nich nie tylko niezaszczepieni, ale i osoby, które przyjęły dwie dawki na początku roku. Tamtejsze "covidowe" reguły mówią bowiem, że ich certyfikat straci ważność po dziewięciu miesiącach, chyba że zaszczepią się po raz trzeci.

Reklama

Niemiecki dziennik "Bild" podaje, że w Austrii wybuchła "Schnitzelpanik", czyli "panika sznyclowa", bo mieszkańcy obawiają się, że od poniedziałku nie będą mogli wejść do restauracji i zjeść ulubionego posiłku. W jednym z austriackich punktów szczepień, który odwiedzili dziennikarze, szczepionkę przyjęło w piątek 5 tys. osób. Tymczasem w poprzednich dniach przeciętnie było pięć razy mniej chętnych. 

W sumie w Austrii wykonano od początku tygodnia 213 tys. szczepień. Większość tych przeprowadzonych w sobotę stanowiły dawki przypominające (ponad 17 tys.), a kolejne 4,3 tys. to drugie dawki (w tym dawki przypominające dla osób zaszczepionych jednodawkowym preparatem firmy Johnson & Johnson) - wynika z danych austriackiego ministerstwa zdrowia.

W sobotę ogółem 10,5 tys. Austriaków zdecydowało się na pierwsze szczepienie, w tym 2,2 tys. wiedeńczyków, 2,1 tys. mieszkańców Karyntii, 1,6 tys. osób z Dolnej Austrii i 1,5 tys. z Tyrolu.

Austria: Po 8-9 tys. przypadków koronawirusa dziennie

"Bild" zauważa również, że większość chętnych do przyjęcia preparatu oczekuje na pierwszą lub drugą dawkę, a nie trzecią - tzw. przypominającą. Tą ostatnią można otrzymać w Austrii bez wcześniejszej rejestracji.

W ostatnim czasie w Austrii - liczącej 9 mln mieszkańców - notowano około 570 przypadków koronawirusa na 100 tys. mieszkańców. W niedzielę łączna liczba nowych infekcji sięgnęła niemal 8,6 tys., co podwyższyło ogólny bilans do prawie 884 tys. wykrytych zakażeń SARS-CoV-2. Dzień wcześniej wykryto 9943 przypadki - wylicza Reuters.

Z tego powodu Alexander Schallenberg, nowy kanclerz tego kraju zapowiedział, że epidemiczne obostrzenia prawdopodobnie będą obowiązywać podczas Bożego Narodzenia oraz Sylwestra 2021/22. - Zakładam, że za sześć tygodni sytuacja nie będzie taka, abyśmy mogli wycofać środki bezpieczeństwa - powiedział polityk gazecie "Kronen Zeitung".

Wspomniane przez Schallenberga "środki" wchodzą w skład wspomnianej zasady "2G", ale i obowiązującej od 1 listopada reguły "3G". Ten drugi zestaw restrykcji obowiązuje w miejscach pracy, gdzie zatrudnieni muszą być zaszczepieni, przetestowani albo mieć status ozdrowieńca.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje