Reklama

Reklama

Rzecznik Praw Dziecka apeluje do przedszkoli i żłobków. "Nie zabierajcie dzieciom zabawek"

- Strach przed pandemią nie może odbierać zdrowego rozsądku i nie może prowadzić do krzywdzenia dzieci - ocenił rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. RPD zaapelował do dyrektorów przedszkoli i żłobków, by Ci "nie zabierali dzieciom zabawek" i pozwolili na to, by rodzice byli przy dzieciach, jeśli tego potrzebują.

"Wzywam, apeluję, proszę dyrektorów wszystkich żłobków i przedszkoli w całej Polsce: nie skazujcie małych dzieci na traumę, strach i płacz od pierwszych dni pobytu w placówkach! Nie zabierajcie dzieciom zabawek i pozwólcie ich rodzicom być z nimi, jeśli dzieci potrzebują takiego wsparcia. Strach przed pandemią nie może odbierać zdrowego rozsądku i nie może prowadzić do krzywdzenia dzieci" - przekazano w apelu RPD.

"Pójście po raz pierwszy w życiu do żłobka czy przedszkola, w nieznane miejsce pełne obcych ludzi, to dla małego dziecka nowe i wywołujące skrajne emocje przeżycie. Nie wszystkie maluchy są w stanie przejść przez okres adaptacyjny bez pomocy swoich rodziców" - przypomniał Pawlak.

Reklama

"Uwrażliwianie nie pomogło"

RPD poinformował też, że przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego wystąpił do szefa MEiN Przemysława Czarnka oraz do minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg, aby "sprawili, żeby rodzice mogli być ze swoimi dziećmi w tych trudnych dla nich chwilach".

"Przypomniałem, że wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego nie wykluczają możliwości przebywania rodzica w placówce w przypadku odbywania przez dziecko okresu adaptacyjnego. W odpowiedzi ministerstwo rodziny poinformowało mnie, że będzie 'uwrażliwiać dyrektorów' na ten problem. Niestety, dotychczasowe 'uwrażliwianie' nie pomogło, bowiem napływa do mnie mnóstwo skarg od rodziców, którzy nie mogą być ze swoimi dziećmi, choć dzieci ich o to błagają" - przekazał rzecznik.

RPD przypomniał, że proces przechodzenia dziecka ze środowiska rodzinnego do przedszkolnego może trwale wpływać na jego dalsze funkcjonowanie, w tym przede wszystkim na relacje społeczne. Dodał, że trauma spowodowana nadmiernymi restrykcjami, nawet jeśli są wprowadzane w dobrej wierze, może doprowadzić do poważnych zaburzeń emocjonalnych dziecka.

"Stajemy przed wyborem"

"Nie neguję niebezpieczeństwa związanego z rozprzestrzenianiem się wirusa COVID-19. Nie podważam naukowych opinii o konieczności stosowania obostrzeń w przestrzeni publicznej. Jednak rządy wszystkich państw przy podejmowaniu decyzji o wprowadzaniu kolejnych zakazów czy nakazów starają się racjonalnie wyważać skutki takich decyzji. Podobnie my musimy postępować w przypadku pobytu małych dzieci w żłobkach i przedszkolach. Rygorystyczne zakazy być może pomagają walczyć z rozprzestrzenianiem się wirusa, ale na pewno wpływają destrukcyjnie na psychikę najmłodszych" - przekazał.

"Nie znajduję sensu w decyzji o odebraniu dziecku ukochanej zabawki, którą zabrało do przedszkola, by mieć przy sobie 'najlepszego przyjaciela' i czuć się z nim bezpiecznie. Nie widzę racjonalnych powodów, dla których usunięto z pokoju zabaw lalki i wózki, ale - co w tej sytuacji jest kuriozalne - pozostawiono klocki. W nadzwyczajnym czasie każde rozwiązanie jest trudne. Dlatego stajemy przed wyborem pomiędzy różnymi dobrami. I dlatego raz jeszcze apeluję do wszystkich dyrektorów żłobków i przedszkoli: w walce z trudnościami pamiętajcie, by chronić najważniejsze dobro - dobro naszych małych dzieci" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje