Reklama

Reklama

RMF24: Plaga fałszywych leków na potencję. "Pacjenci łykają gips i celulozę"

Gips i celuloza - to substancje, które najczęściej połykają pacjenci, którzy padają ofiarą fałszywych leków na zaburzenia erekcji. Chodzi o specyfiki sprzedawane nielegalnie w internecie. Podróbki mogą stanowić nawet 62 procent oferowanych produktów - ostrzegają lekarze powołując się na dane organizacji European Alliance for Access to Safe Medicines. Problem zaburzeń erekcji dotyka nawet 1,7 miliona polskich mężczyzn.

- Podrabiane produkty lecznicze mogą nie tylko nie przynieść spodziewanych rezultatów, ale nawet narazić pacjenta na utratę zdrowia lub nawet życia. Wśród niepożądanych objawów zażywania nielegalnych leków na zaburzenia erekcji wymienia się kołatanie serca, podniesienie lub obniżenie ciśnienia. Pacjent naraża się również na ryzyko udaru mózgu - ostrzega profesor Andrzej Borkowski, specjalista urologii.

Lekarze ostrzegają, że podrobione produkty lecznicze mogą zawierać zanieczyszczenia, substancje gorszej jakości lub składniki dobrane w nieodpowiednich proporcjach. Często wytwarzane są ze składników całkiem innych niż te deklarowane na opakowaniu. Nierzadko zawierają substancje niedopuszczone do sprzedaży o niezbadanych konsekwencjach dla zdrowia.

Reklama

Gips farbowany na niebiesko

Ponadto może się zdarzyć, że do wytworzenia podrabianych produktów leczniczych użyto substancji toksycznych, nie nadających się do spożycia przez człowieka. W najlepszym przypadku pacjent połyka tabletkę z gipsu zafarbowaną na niebiesko najczęściej barwnikiem do dżinsów.

Problem stanowi również dystrybucja oryginalnych leków nielegalnymi kanałami. Takie produkty mogły stracić swoją wartość lub zmienić właściwości w wyniku niezachowania odpowiednich standardów przechowywania, stanowiąc potencjalne zagrożenie. - Należy pamiętać, że do tej pory nie wprowadzono na rynek skutecznego leku przeciw zaburzeniom erekcji dostępnego bez recepty. Pacjentom mierzącym się z tym problemem, zalecamy wizytę u lekarza, zwłaszcza, że może być to symptom poważniejszych schorzeń - podkreśla prof. Borkowski.

Reklama

Reklama

Reklama