Reklama

Reklama

Pomyłka w czasie zabiegu in vitro. Sąd lekarski zajmie się obwinionym

Lekarzem obwinionym w sprawie pomyłki podczas zabiegu in vitro w klinice w Policach (Zachodniopomorskie) zajmie się Okręgowy Sąd Lekarski we Wrocławiu - poinformował PAP w piątek rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie.

W 2014 r. wskutek błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi.

Naczelny Sąd Lekarski postanowił, że sprawą pomyłki podczas zabiegu in vitro zajmie się Okręgowy Sąd Lekarski we Wrocławiu - powiedziała rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie Katarzyna Strzałkowska.

Wrocławski sąd jest trzecim sądem lekarskim, do którego skierowano sprawę pomyłki podczas in vitro. Dwa poprzednie nie zajęły się nią.

Reklama

Na samym początku sprawę miał rozpatrywać Okręgowy Sąd Lekarski w Szczecinie, jednak uznał on, że "może nie zachować bezstronności" i odesłał ją do Naczelnego Sądu Lekarskiego - powiedziała Strzałkowska. Jak dodała Strzałkowska, Naczelny Sąd Lekarski wyznaczył w październiku ub.r. białostocki sąd lekarski do zbadania sprawy, ale ten odesłał ją z powrotem do naczelnego sądu uznając, że "może być niewystarczająco przygotowany merytorycznie".

"Takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko" - powiedziała Strzałkowska. "W tej chwili wydaje nam się, że ta sprawa już odesłana po raz kolejny nie będzie. Można się spodziewać, że wrocławski sąd doprowadzi ją do końca" - dodała.

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie informował w czerwcu ub.r., że obwiniony lekarz to osoba bezpośrednio odpowiedzialna za nadzór nad laboratorium. Według rzecznika, przewinienie lekarza dotyczyło błędu organizacyjnego.

Jeszcze w kwietniu ub.r. rzecznik doszedł m.in. do wniosku, że procedury stosowane w klinice wspomaganego rozrodu były zbyt ogólne, nie było wyraźnych przepisów dotyczących znakowania probówek z komórkami jajowymi. Także nie było systemu kontroli nad pracą laborantów. Tymczasem w placówkach tego typu na świecie standardem jest wzajemna kontrola laborantów.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, ale jest ono zawieszone do czasu uzyskania opinii biegłych z prywatnego zakładu medycyny sądowej w Łodzi. Prokuratura spodziewa się, że opinia wpłynie w maju.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka szczecińskiej prokuratury Małgorzata Wojciechowicz, celem opinii jest m.in. uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy błąd w procedurze in vitro wywołał skutek w postaci narażenia matki i dziecka na wystąpienie choroby realnie zagrażającej ich życiu. Wcześniej w tej sprawie prokurator m.in. przesłuchał wszystkich świadków i zabezpieczył dokumentację.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne