Reklama

Reklama

​NRL: Stosowanie preparatów z marihuany to eksperyment medyczny

Stosowanie produktów na bazie marihuany nosi znamiona eksperymentu medycznego - oceniło w piątek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, podkreślając jednocześnie, że dotychczasowe badania sugerują możliwość korzyści terapeutycznych ze stosowania takich preparatów.

O zajęcie stanowiska przez Naczelną Izbę Lekarską w sprawie doktora Marka Bachańskiego, który leczył środkami zawierającymi medyczną marihuanę dzieci chore na padaczkę lekooporną, apelowali w czwartek były minister zdrowia Marek Balicki i wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka.

Reklama

Centrum Zdrowia Dziecka, w którym pracuje Bachański, złożyło do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa narażenia pacjentów na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu przez prowadzenie nielegalnego eksperymentu medycznego z użyciem pochodnych marihuany.

Balicki przekonywał, że Bachański miał prawo i "etyczny obowiązek" zastosowania niesprawdzonej terapii w przypadku swoich pacjentów, u których standardowa terapia nie przynosiła efektów. Wskazywał, że prawo takie daje lekarzowi Deklaracja Helsińska Światowego Stowarzyszenia Lekarzy.

W przyjętym w piątek stanowisku prezydium NRL podkreśliło, że efektywność kliniczna i bezpieczeństwo substancji zawartych w konopiach indyjskich w długotrwałej terapii są nieznane. Stosowanie tych preparatów nosi zatem znamiona eksperymentu medycznego, a więc powinno odbywać się zgodnie z zasadami jego prowadzenia, określonymi przepisami prawa.

Jednocześnie NRL zaznaczyła, że dotychczasowe badania sugerują możliwość korzyści terapeutycznych ze stosowania preparatów na bazie marihuany, zatem dostrzega potrzebę przeprowadzenia wysokiej jakości badań klinicznych tych produktów.

"Prezydium apeluje do lekarzy, aby swoją praktykę prowadzili zgodnie z zasadami medycyny opartej na dowodach (EBM), a konkretne produkty stosowali po zakończeniu badań klinicznych nad nimi i po wprowadzeniu ich do obrotu. Prezydium NRL zwraca też uwagę, że termin 'marihuana lecznicza' może być używany tylko w odniesieniu do produktów zawierających marihuanę i wytworzonych w standaryzowany, kontrolowany sposób, odpowiadający wymogom wytwarzania produktów leczniczych. Nieuzasadnione, niewłaściwe i wprowadzające w błąd jest natomiast sugerowanie, że 'marihuana lecznicza' zasadniczo różni się od innych produktów uzyskiwanych z konopi indyjskich i jest bezpieczna" - czytamy.

W dalszej części stanowiska prezydium zaapelowało do lekarzy, by w trosce o bezpieczeństwo swoich pacjentów przekazywali im obiektywne oraz rzetelne informacje o produktach zawierających marihuanę, oparte na aktualnej wiedzy medycznej.

NRL przypomniała też treść zapisu Deklaracji Helsińskiej, na którą powoływał się Balicki, a który stanowi m.in., że "tam, gdzie sprawdzone interwencje nie istnieją lub też okazały się nieskuteczne, lekarz, po  zasięgnięciu porady eksperta i uzyskaniu świadomej zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego, może zastosować interwencję o nieudowodnionej skuteczności, jeśli w ocenie lekarza daje ona nadzieję na ratowanie życia, przywrócenie zdrowia lub przyniesienie ulgi w cierpieniu".

Prezydium NRL nie odniosło się wprost do sprawy Bachańskiego. Zaznaczyło, że ocena postępowania lekarzy stosujących interwencje o nieudowodnionej skuteczności nie może odbywać się na forum medialnym, a właściwe do tego są organy odpowiedzialności zawodowej samorządu lekarskiego.

W poniedziałek Bachański wystosował list otwarty do ministra zdrowia, w którym napisał, że CZD dokonało na nim linczu i podważyło "w sposób nieludzki i niezgodny z prawdą" jego kompetencje i dotychczasowe doświadczenie zawodowe. Lekarz zapewnił, że jego przełożeni wiedzieli o terapii, ale nie interesowali się przebiegiem leczenia i nie przekazywali mu żadnych uwag dotyczących np. prowadzonej dokumentacji medycznej. W piśmie lekarz wspominał też o ewentualnej emigracji i walce o dobre imię w sądzie.

Dzień później resort zdrowia w komunikacie podpisanym przez wiceministra Igora Radziewicza-Winnickiego zaznaczył m.in., że lekarz nie zapewnił w sposób systematyczny kontroli stanu zdrowia dzieci i nie monitorował stężenia leku we krwi dziecka.

Wcześniej wiceminister informował, że spośród rodziców dziewięciorga dzieci, które leczył, siedmioro przyznało, że stosowało preparaty zawierające marihuanę. Wnioski o import docelowy składało jednak tylko czworo, pozostałym dzieciom podawano preparat zarejestrowany w Holandii jako suplement diety, który nie jest dopuszczony do obrotu w Polsce.

Postępowanie wyjaśniające w sprawie dra Bachańskiego - na wniosek CZD - prowadzi okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie prof. Zbigniew Czernicki. Jak informował, postanowienia w sprawie można spodziewać się za około miesiąc. 

Dowiedz się więcej na temat: medyczna marihuana | marihuana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje