Zwrot w sprawie Epsteina. Donald Trump domaga się ujawnienia dokumentów
Donald Trump zwróci się o ujawnienie dokumentów w sprawie przestępcy Jeffreya Epsteina. Amerykański prezydent poinformował o swoich planach po ostatniej krytyce, jaka pojawiła się w związku z rozstrzygnięciem Departamentu Sprawiedliwości. Jak wówczas stwierdzono, nie ma dowodów na poparcie teorii spiskowych o tajnej liście klientów przestępcy. Werdykt oburzył część zwolenników prezydenta.

W skrócie
- Donald Trump podejmuje działania mające na celu ujawnienie dokumentów sądowych dotyczących Jeffreya Epsteina po krytyce związanej z decyzją Departamentu Sprawiedliwości.
- Prezydent USA zamierza pozwać gazetę Wall Street Journal i jej właściciela za rzekome upublicznienie fałszywego listu skierowanego do Epsteina.
- Śledztwo w sprawie Epsteina nie potwierdziło istnienia tajnej listy klientów, co wywołało podziały wśród Republikanów i wzburzenie w ruchu MAGA.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa zwróci się do tamtejszego sądu o zgodę na ujawnienie zeznań wielkiej ławy przysięgłych w sprawie Jeffreya Epsteina, skazanego przestępcy seksualnego.
Ruch Trumpa jest reakcją na pojawiającą się krytykę dotyczącą rozstrzygnięcia Departamentu Sprawiedliwości, który stwierdził w ostatnim czasie, że nie ma dowodów na poparcie teorii o tajnej liście klientów przestępcy oraz niejasnych przyczyn jego śmierci.
Trump reaguje w sprawie Epsteina. "Absurdalna ilość rozgłosu"
"Opierając się na absurdalnej ilości rozgłosu, jakim obdarzono Jeffreya Epsteina, poprosiłem prokurator generalną Pam Bondi o przedstawienie wszelkich istotnych zeznań Wielkiej Ławy Przysięgłych pod warunkiem uzyskania zgody sądu. Ten przekręt utrwalany przez Demokratów, powinien się skończyć w tej chwili!" - napisał Donald Trump w czwartkowy wieczór na platformie Truth Social.
Po słowach prezydenta głos na X zabrała także prokurator generalna Pam Bondi. "Prezydencie Trump - jesteśmy gotowi zwrócić się jutro do sądu o ujawnienie stenogramów wielkiej ławy przysięgłych" - zaznaczyła.
Prezydent USA przekazał przy tym, że zamierza pozwać amerykański dziennik "Wall Street Journal" i jego właściciela Roberta Murdocha. Gazeta opublikowała wcześniej list z życzeniami, jaki Trump miał napisać do Epsteina z okazji jego 50. urodzin. Korespondencja - według ustaleń dziennikarzy - była sprośna, a tekst został obramowany konturem nagiej kobiety.
"To nie są moje słowa, nie mówię w taki sposób. Poza tym ja nie rysuję rysunków. Powiedziałem Rupertowi Murdochowi, że to mistyfikacja, że nie powinien publikować tej fałszywej historii. Ale zrobił to i teraz pozwę jego i jego trzeciorzędną gazetę" - przekazał amerykański prezydent.
Śledztwo w sprawie Epsteina. Trump mówi o mistyfikacji
Dzień wcześniej Trump przyznał, że stracił wiarę w część swoich zwolenników, którzy - jak uznał - dali się wciągnąć w "mistyfikację" Demokratów dotyczącą sprawy Epsteina. Ocenił też, że jest to temat, którym opinia publiczna nie powinna się zajmować.
W ubiegłym tygodniu prokurator generalna Bondi ogłosiła, że śledztwo w sprawie Epsteina nie wykazało, by istniała lista jego klientów, której opublikowanie wcześniej obiecywała. Resort sprawiedliwości zapowiedział, że nie będą publikowane żadne nowe dokumenty w tej sprawie.
Wywołało to bezprecedensowe podziały w środowisku Republikanów i oburzenie w protrumpowskim ruchu MAGA. Prawicowi blogerzy, dziennikarze i influencerzy zaczęli domagać się głowy Bondi oraz Johna Ratcliffe'a, dyrektora CIA, i oskarżyli rząd o ukrywanie prawdy o śmierci Epsteina, który według wcześniejszych ustaleń popełnił samobójstwo w areszcie w 2019 roku, gdy został skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt i handel kobietami.
Sam Trump obiecywał, że po powrocie do Białego Domu ujawni kolejne dokumenty w sprawie finansisty. Przedstawiciele prawicowych mediów od lat sugerowali, że rząd ukrywa informacje w sprawie Epsteina, który według nich miał prowadzić "listę klientów" służącą do szantażowania prominentnych osób. Bondi w lutym poinformowała telewizję Fox News, że "lista klientów" jest już na jej biurku i czeka na analizę.














