Zwrot u sąsiada Ukrainy. Proeuropejski rząd z wotum nieufności
W Rumunii przegłosowano wotum nieufności wobec proeuropejskiej koalicji rządowej premiera Ilie Bolojana. Za głosowało 281 deputowanych. Do obalenia rządu potrzeba było 233 głosów. Do głosowania doszło po utracie przez koalicję większości w parlamencie.

W skrócie
- W Rumunii przegłosowano wotum nieufności wobec proeuropejskiej koalicji rządowej premiera Ilie Bolojana, a za głosowało 281 deputowanych przy wymaganych 233.
- Głosowanie miało miejsce po opuszczeniu koalicji rządzącej przez Rumuńską Partię Socjaldemokratyczną (PSD) oraz złożeniu wniosku przez PSD i Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR).
- Podczas debaty przed głosowaniem głos zabrał wicepremier i minister obrony Radu-Dinel Miruța, odnosząc się do sytuacji politycznej i roli partii AUR.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak podaje portal Digi24.ro, do głosowania nad wotum nieufności doszło po opuszczeniu koalicji rządzącej przez Rumuńską Partię Socjaldemokratyczną (PSD). Wniosek o przeprowadzenie głosowania został złożony przez dawnego koalicjanta oraz Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR).
Spośród 464 parlamentarzystów na sali plenarnej obecnych było 431 osób. Łączna liczba oddanych głosów wynosiła 288, z czego trzy zostały unieważnione. Przeciwko wotum nieufności opowiedziały się cztery osoby.
Tuż po głosowaniu źródła zbliżone do PSD przekazały Digi24.ro, że według socjaldemokratów udało się zebrać o wiele więcej głosów, niż było to konieczne do odwołania rządu.
Rumunia. Upadł rząd Bolojana. Koalicja straciła wcześniej większość w parlamencie
Podczas debaty nad wnioskiem swoje wystąpienie wygłosił m.in. Radu-Dinel Miruța, wicepremier i minister obrony w rządzie Bolojana.
- Ci, którzy rządzili Rumunią w ostatnich latach, a dziś nie mają już głosów, próbują wywrócić sytuację do góry nogami, licząc, że jeśli zobaczą talerze do góry nogami, znajdą lepszy. Nie przychodzę i nie mówię, co będzie dalej. Przyniosłem wam kompas, aby zagwarantować, że dopóki my (...) będziemy w tym parlamencie, nie pozwolimy, by kraj podążył w pożądanym przez was kierunku. Nie pozwolimy Moskwie decydować za pośrednictwem partii takiej jak AUR - powiedział.
Ilje Boljan stwierdził z kolei, że działania rządu zmierzające do ograniczenia państwowych wydatków wywołały - w jego ocenie - "gniew lokalnych baronów".
- Po podjęciu pierwszej fali niezbędnych działań, zaczęliśmy pracować nad redukcją wydatków państwowych i wywołaliśmy gniew lokalnych baronów, którzy nie mogli już korzystać z państwowej skarbonki jako rezerwy na projekty bez pokrycia z powodu niekompetencji. Niektórzy mają taką mentalność, że jeśli w ich okręgu są lordowie, to musi to również występować na szczeblu krajowym. Tak było w innych rządach, ale to już nie działało u nas - mówił podczas debaty nad wnioskiem.
Kiedy nowy rząd w Rumunii? "Nie mamy porozumienia ws. utworzenia koalicji"
Petrișor Peiu, senator z ramienia partii AUR przekazał po głosowaniu w rozmowie z Digi24.ro, że jego ugrupowanie nie omawiało jeszcze z PSD możliwości utworzenia wspólnego rządu.
- Nie mamy porozumienia w sprawie utworzenia koalicji rządzącej. Możemy tylko czekać na dalszy rozwój sytuacji, piłka jest teraz po stronie Nicușora Dana (prezydenta Rumunii - red.). On ma tutaj jedyną możliwą rolę konstytucyjną, zobaczymy, co się stanie - powiedział polityk.
Jednocześnie sanator zarzucił prezydentowi, że "wykluczył partię AUR z jakiejkolwiek formy porozumienia w sprawie utworzenia przyszłego rządu". - Nasze prawo do reprezentacji w przyszłym rządzie zostało cofnięte. Przyjmujemy do wiadomości decyzję Nicușora Dana, życzymy mu sukcesu i uzyskania pożądanej większości - stwierdził.
Do czasu powołania nowego rządu odwołany gabinet nadal będzie pełnić obowiązki administracyjne.
Odwołanie rządu Bolojana otwiera nowy rozdział w burzliwej w ostatnich latach rumuńskiej polityce. Równo rok temu, 5 maja 2025 r., ówczesny premier Marcel Ciolacu ogłosił rezygnację ze stanowiska oraz wyjście PSD z poprzedniego koalicyjnego rządu.
Kryzys polityczny w Rumunii. Takie zarzuty stawiano Bolojanowi
Wygrana w drugiej turze powtórzonych wyborów prezydenckich w maju 2025 r. proeuropejskiego Nicusora Dana, który pokonał prawicowego George Simiona z Sojuszu na rzecz Jedności Rumunów, zakończyła kilkumiesięczny kryzys polityczny w Rumunii.
Kryzys ten rozpoczął się od unieważnienia w grudniu 2024 r. przez Sąd Konstytucyjny pierwszej tury wyborów prezydenckich, zorganizowanych miesiąc wcześniej. Przyczyną tej decyzji były zarzuty wobec jednego z kandydatów - Calina Georgescu, który zdobył wówczas pierwsze miejsce - o nadużycia podczas kampanii i złamanie zasad uczciwej konkurencji wyborczej, a także wsparcie ze strony "podmiotu zewnętrznego", z sugestią, że chodzi o Rosję.
Po zwycięstwie Dana rozpoczęły się nowe rozmowy koalicyjne. Ostatecznie w czerwcu 2025 r. utworzona została proeuropejska koalicja rządząca, składająca się z centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL) premiera Bolojana, centrolewicowej Partii Socjaldemokratycznej (PSD), liberalnego Związku Ocalenia Rumunii (USR) i Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii (UDMR). Partie tworzące koalicję ustaliły, że szef PNL będzie stał na czele rządu w latach 2025-27, a na lata 2027-28 szefa rządu desygnuje PSD.
Spoiwem koalicji była głównie chęć niedopuszczenia do sprawowania rządów przez ugrupowania eurosceptyczne oraz prawicowe, takie jak AUR, oraz uniknięcie przedterminowych wyborów, które skutkowałyby wzmocnieniem takich ugrupowań w parlamencie.
Od czasu objęcia władzy rząd podjął wiele niepopularnych działań, takich jak podwyżki podatków i cięcia wydatków, aby ograniczyć deficyt budżetowy kraju, najwyższy w Unii Europejskiej.
Decyzje te odbiły się na notowaniach PSD, której wyborcy przeszli do skrajnie prawicowej opozycji. Partia ta zarzucała premierowi, że wprowadzane reformy niszczą gospodarkę i prowadzą do ubożenia społeczeństwa.
















