Zrezygnował po ataku na Iran, Trump wściekły. "Współczułem mu"
Prezydent USA Donald Trump zabrał głos w sprawie byłego dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu Joe'go Kenta po doniesieniach, że FBI prowadzi śledztwo dotyczące domniemanych wycieków tajnych informacji. Trump nazwał Kenta "przegranym", zarzucił mu nielojalność i sugerował, że zawiódł mimo otrzymanej wcześniej pomocy z jego strony.

W skrócie
- Donald Trump ostro skrytykował Joe'go Kenta, zarzucając mu nielojalność i wycieki tajnych informacji, nie przedstawiając przy tym dowodów.
- Kent zrezygnował ze stanowiska dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu, twierdząc, że sprzeciwia się atakowi na Izrael i jest przeciwko polityce wspieranej przez Trumpa.
- Biały Dom i rzeczniczka Karoline Leavitt odrzucili twierdzenia Kenta, uznając je za "fałszywe" i negując jego udział w kluczowych dyskusjach wywiadowczych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Kto jest głupszy, Tucker Carlson czy Joe Kent? To bardzo interesujące" - napisał Donald Trump we wpisie na Truth Social, po czym przypomniał swoje wcześniejsze spotkanie z Kentem w bazie lotniczej Dover Air Force Base, gdzie poznał rodziny poległych żołnierzy.
Wspomniał również o śmierci żony Kenta, która zginęła podczas służby wojskowej.
"Jej trumna miała być przywożona do Dover wraz z resztą, choć moim zdaniem ponownie się szybko ożenił. Kilka lat później zauważyłem, że startował do Kongresu w stanie Waszyngton i przegrał. Później znowu" - opisał.
Joe Kent zdradził Trumpa? Mocne oświadczenie prezydenta USA
Według Trumpa, po dwóch przegranych kampaniach wyborczych w stanie Waszyngton, polecił swoim współpracownikom zatrudnić Kenta w Białym Domu. "Choć go nie znałem, współczułem mu" - wyjaśniał republikanin.
Prezydent stwierdził jednak, że w zamian otrzymał "nielojalność" i wiele wycieków tajnych informacji. Nie przedstawił przy tym żadnych dowodów na potwierdzenie tych zarzutów.
Jak stwierdził Kent to "przegryw" i porównał go do Tuckera Carlsona, Candace Owens oraz Megyn Kelly - znanych postaci ze środowiska MAGA, które w ostatnim czasie skrytykowały amerykańskiego przywódcę za rozpętanie wojny na Bliskim Wschodzie.
Medialne doniesienia o śledztwie FBI pojawiły się w marcu, po ogłoszeniu rezygnacji Kenta ze stanowiska dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu. Amerykanin tłumaczył swoją decyzję sprzeciwem wobec ataku na Izrael.
W liście do prezydenta Trumpa napisał, że nie może w dobrej wierze popierać trwającego konfliktu z krajem, który "nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla naszego kraju". Kent podkreślił, że decyzja o wojnie została podjęta pod presją Izraela i jego wpływowego lobby w USA.
Biały Dom stanowczo odrzucił zarzuty Kenta. Rzeczniczka Karoline Leavitt oceniła list jako pełen "fałszywych twierdzeń" i nazwała sugestie, że prezydent Trump został przekonany wojny przez inny kraj, "absurdalnymi i śmiesznymi". Według niej Kent nie uczestniczył w kluczowych dyskusjach wywiadowczych ani w przygotowywaniu raportów dla prezydenta.












