Reklama

Reklama

Znalazł pierścionek z diamentem na plaży. Niewiarygodne, co z nim zrobił

Mieszkaniec Florydy w USA, przechadzając się po plaży dokonał niebywałego znaleziska. Poszukiwacz skarbów nie mógł uwierzyć, gdy jego wykrywacz metalu zasygnalizował, że zakopany w ziemi przedmiot jest pierścionkiem z diamentem. Biżuteria jest warta prawie 40 tys. dolarów. Znalazca postanowił zwrócić zgubę właścicielowi.

Joseph Cook, 37-letni mieszkaniec Florydy jest poszukiwaczem skarbów-amatorem. Często przechadza się po plaży ze swoim wykrywaczem metalu w poszukiwaniu zakopanych w piasku przedmiotów. Mężczyzna podczas niedawnego spaceru w Hammock Beach w St Augustine na Florydzie dokonał niezwykle cennego znaleziska. Okazało się, że przedmiot zakopany w ziemi jest wartym prawie 40 tys. dolarów pierścionkiem z platyny z diamentem. 

Floryda. Pierścionek z diamentem wrócił do właścicieli

Mężczyzna nie chciał jednak skorzystać z możliwości zatrzymania cennego znaleziska dla siebie. Postanowił jak najszybciej opublikować wideo informujące o odkryciu w mediach społecznościowych oraz skontaktował się z lokalnymi jubilerami, aby sprawdzić czy ktoś w ostatnim czasie nie zgłosił zagubienia cennego przedmiotu. Mężczyzna nie mógł uwierzyć, gdy usłyszał, że znaleziony pierścionek może być wart nawet 40 tys. dolarów. 

Reklama

Joseph Cook w rozmowie z "Daily Mirror" przyznał, że gdy po raz pierwszy natrafił na przedmiot, pomyślał, że jest on wykonany z niklu. W pierwszych dniach po znalezisku nikt nie skontaktował się z Josephem, lecz wkrótce zaczął on otrzymywać połączenia z nieznanych numerów. Mężczyzna początkowo ignorował je, lecz w końcu zdał sobie sprawę, że być może to właściciel pierścionka próbuje się z nim skontaktować. 

Joseph umówił się ostatecznie na wideorozmowę z parą z Jacksonville na Florydzie, która poinformowała o zgubieniu podobnego pierścionka oraz przedstawiła stosowne dowody. Poszukiwacz skarbów opowiedział, że kobieta, gdy zobaczyła w trakcie rozmowy wykopany na plaży pierścionek wykrzyknęła: "O mój Boże, nie mogę w to uwierzyć!". - A potem po prostu zaczęła płakać - dodał. 37-latek spotkał się z właścicielami trzy tygodnie po odnalezieniu pierścionka i zwrócił im zgubę. 

Joseph przyznaje, że jest szczęśliwy, że mógł oddać pierścionek. Ale przedmiot wart 40 tys. dolarów - choć najcenniejszy - nie był jedynym, który oddał prawowitym właścicielom w mijającym roku. Jak przekazał w rozmowie z "Daily Mirror" udało mu się zwrócić przedmioty warte łącznie około 60 tys. dolarów. Joseph przyznaje, że gdy zwraca jakiś cenny przedmiot właścicielowi, wkrótce zawsze "znajduje coś lepszego". Jak dodaje, "karma zawsze wraca". Poszukiwacz skarbów zdradza, że nadal ma około 30 pierścionków, które czekają na prawowitych właścicieli. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy