Reklama

Reklama

Zginęło 1,5 roczne dziecko. Żydowski ekstremista uwięziony bez procesu

Po raz pierwszy w historii palestyńsko-izraelskiego konfliktu, Izrael podjął tak zdecydowane kroki. We wtorek władze tego państwa uwięziły bez procesu podejrzanego żydowskiego ekstremistę. To następstwo piątkowego ataku przeprowadzonego przez żydowskich osadników, w wyniku którego na Zachodnim Brzegu Jordanu zginęło palestyńskie dziecko.

Mordechaj Mejer - mieszkaniec osiedla żydowskiego na Zachodnim Brzegu - ma przebywać w areszcie pół roku, z możliwością przedłużenia. Został objęty tzw. aresztowaniem administracyjnym - poinformowało w oświadczeniu izraelskie ministerstwo obrony.

Według resortu był on "zaangażowany w pełną przemocy działalność i niedawne ataki terrorystyczne dokonane w ramach żydowskiej organizacji terrorystycznej".

W niedzielę izraelski gabinet bezpieczeństwa, złożony z szefów kluczowych ministerstw, zgodził się na umieszczanie w areszcie bez zarzutów żydowskich bojowników podejrzewanych o przemoc o motywach politycznych wobec Palestyńczyków. Dotychczas praktyka ta była zarezerwowana w zasadzie tylko dla palestyńskich podejrzanych.

Reklama

W poniedziałek izraelskie władze poinformowały, że dopuszczą ostrzejsze metody przesłuchań, stosowane wobec palestyńskich podejrzanych, także w odniesieniu do radykalnych żydowskich bojowników podejrzanych o przemoc o podłożu politycznym.

W piątek w pożarze, który wywołali żydowscy osadnicy, obrzucając ładunkami zapalającymi dwa domy mieszkalne w Dumie nieopodal Nablusu, zginął półtoraroczny palestyński chłopiec, a jego czteroletni brat i rodzice zostali ciężko ranni. Dotychczas nie ujęto sprawców.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL