Reklama

Reklama

Zarzuty dla Sarkozy'ego. "Z tej sprawy demokracja wyjdzie kontuzjowana"

Jak kataklizm przyjęto we Francji postawienie w stan oskarżenia b. prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego pod zarzutem finansowania przez Libię jego kampanii wyborczej w 2007 r. Według komentatorów sprawa jest poważnym ciosem w demokrację, niezależnie od tego, jak się potoczy.

"Z tej sprawy demokracja wyjdzie kontuzjowana. Nawet jeżeli były prezydent jest niewinny, pozostanie przekonanie o korupcji i zepsuciu polityków. To woda na młyn wszelkich populistów - i z lewa i z prawa" - ocenił komentator telewizji LCI Olivier Mazerolle.

Komentatorzy i politycy wielokrotnie nazywali tę aferę "kataklizmem". Bruno Jeudi z telewizji BFM zwrócił uwagę, że "choć w prawie obowiązuje zasada domniemania niewinności oskarżonego, w kształtowanej przez media opinii zmienia się ona w domniemanie winy". Komentator dodał, że ta nieudowodniona wina byłego prezydenta to "kataklizm w życiu francuskiej demokracji".

Reklama

Kanały informacyjne francuskiej telewizji i radia natychmiast po otrzymaniu wiadomości o postawieniu Sarkozy'ego w stan oskarżenia zaczęły nadawać "wydania specjalne" (breaking news).

Z zatrzymania b. prezydenta "zrobiono przedstawienie

Liczni prawnicy wypowiadający się w tych programach, dosyć zgodnie przyznawali, że z zatrzymania b. prezydenta "zrobiono przedstawienie". "Oczywiste jest, że sędzia zatrzymując Sarkozy'ego powziął decyzje o postawieniu go w stan oskarżenia. Gdyby było inaczej, przesłuchiwałby go z wolnej stopy" - powiedział były  przewodniczący rady adwokackiej w Wersalu mecenas Andre Damien.

Sędzia honorowa Magali Bouvier przyznała, że "zatrzymanie prezydenta było poniżające", lecz dodała, że "meritum procedury nie może być krytykowane". Jej zdaniem "sprawiedliwość, choć powoli, czyni swoje".

Postępowanie i bezstronność sędziego śledczego Serge'a Tournaire'a kwestionują natomiast liczni komentatorzy. Przypominają, że postawił już raz byłego prezydenta Sarkozy'ego w stan oskarżenia. Działo się to dwa lata temu, również w sprawie o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej, ale tej z roku 2012. Wówczas oskarżeniu sprzeciwili się dwaj inni sędziowie. Sprawa zakończyła się uniewinnieniem Sarkozy'ego.

Bez gwarancji niezależnej sprawiedliwości

Inne zarzuty stawia komentator dziennika "Le Figaro" Ivan Rioufol. Dziennikarz, w artykule napisanym przed postawieniem Sarkozy'ego w stan oskarżenia, przypomina najpierw, że sędzia Tournaire uważany jest za związanego z "Syndicat de la Magistrature" (jednym ze związków zawodowych sądownictwa o zdecydowanie lewicowym profilu).

Ivan Rioufol pisze też, że wydział finansowy prokuratury, który zainicjował dochodzenie (jeszcze za rządów socjalistycznych) "jest hierarchicznie zależny od ministerstwa sprawiedliwości"; (...) "takie środowisko sądownicze nie stwarza gwarancji niezależnej sprawiedliwości" - ubolewa dziennikarz.

"Obecnie, gdy Bruksela zarzuca Polsce podejmowanie kroków, zagrażających niezależności wymiaru sprawiedliwości i podporządkowujących go władzy politycznej, Komisja Europejska dobrze by zrobiła niepokojąc się jednocześnie przenikaniem francuskiej władzy wykonawczej do serca krajowej prokuratury finansowej" - radzi komentator "le Figaro"

W konkluzji zauważa: "Nazbyt usilnie naciskając na pokazanie skorumpowania świata polityki, wymiar sprawiedliwości naraża się na pomylenie swego zadania z misją mściciela. Rzekoma bezstronność instytucji może być podana w wątpliwość".

Z Paryża Ludwik Lewin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy