Reklama

Reklama

Zamach w Ankarze. Policja zatrzymała cztery osoby

Policja zatrzymała w poniedziałek w mieście Sanliurfa na południowym wschodzie Turcji cztery osoby w związku z zamachem w Ankarze, w którym w niedzielę zginęło 37 osób. Sanliurfa, zamieszkana głównie przez Kurdów, leży niedaleko granicy z Syrią.

O zatrzymaniu poinformowała agencja Anatolia. Przeprowadzono je, gdy policja otrzymała sygnał, że to w Sanliurfie został nabyty samochód, który po przejeździe do Ankary został użyty w zamachu samobójczym. Cztery zatrzymane osoby mają być przewiezione do Ankary.

Samobójczy zamach

Jak powiedział w poniedziałek rano mediom minister zdrowia Mehmet Mehmet Muezzinoglu, sprawcami samobójczego zamachu mogły być dwie osoby.

Jak podał przedstawiciel tureckich sił bezpieczeństwa, jednym z podejrzanych o dokonanie zamachu w Ankarze jest obywatel turecki związany z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK).

Reklama

Wcześniej podano, że wstępne ustalenia wskazują właśnie na PKK lub powiązaną z nią grupę jako na sprawców. Według przedstawicieli tureckich sił bezpieczeństwa jednym z zamachowców była Kurdyjka, członkini PKK. Urodzona w 1992 roku kobieta z miasta Kars w północno-wschodniej Turcji miała wstąpić w szeregi PKK w 2013 roku.

Odpowiedź z powietrza

W odpowiedzi na niedzielny atak tureckie lotnictwo zaczęło bombardować obozy w północnym Iraku należące do zdelegalizowanej w Turcji PKK. Jak sprecyzowano, 11 samolotów przeprowadziło ataki na 18 niedawno zidentyfikowanych celów  PKK, w tym magazyny z amunicją i kryjówki. Cele zostały zniszczone - podała turecka armia w komunikacie.

Ponadto tureckie władze podjęły decyzję o wprowadzeniu na dobę, od poniedziałku przed północą, godziny policyjnej w mieście Sirnak na zamieszkanym głównie przez Kurdów południowym wschodzie kraju w celu przeprowadzenia operacji przeciwko działającym w tym regionie kurdyjskim bojownikom.

Do niedzielnego zamachu doszło przy placu Kizilay, który jest jednym z głównym węzłów komunikacyjnych tureckiej stolicy, w pobliżu parku Guven. Dotychczas nikt nie przyznał się do ataku. W szpitalu wciąż pozostaje 71 osób, stan 15 z nich jest poważny. Rannych zostało ponad 120 osób.

W poniedziałek papież Franciszek określił zamach jako "okropny akt  przemocy" i przesłał kondolencje w wiadomości na ręce prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Zamach potępiły także m.in. NATO i USA.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy