Reklama

Reklama

Żałoba w Moskwie po tragicznym rejsie

W Moskwie i Republice Karelii ogłoszono żałobę. Lokalne władze podjęły taką decyzję w związku ze śmiercią czternastu osób, w tym trzynaściorga dzieci. Do tragedii doszło na karelskim jeziorze Sjamoziero.

Jak ustalono, grupa sierot z moskiewskich domów dziecka, a także uczniowie pochodzący z patologicznych rodzin, pojechali na letni obóz do Karelii. Jedną z atrakcji miał być rejs po jeziorze Sjamoziero.

Organizatorzy wyprawy zignorowali ostrzeżenia o zbliżającej się wichurze i nie powiadomili miejscowych ratowników. Wysoka fala i silne podmuchy wiatru wywróciły jedną z łodzi, a pozostałe dwie nie mogły dobić do brzegu.

O wypadku powiadomiła mieszkańców pobliskiej wioski 12-letnia dziewczynka, którą fale wyrzuciły na brzeg. Dzięki błyskawicznej akcji udało się uratować jedenaścioro dzieci. Niestety później ratownicy wyłowili ciała trzynaściorga uczniów i dorosłego opiekuna.

Część uczestników letniego obozu przyznała w rozmowie z telewizją Rossija24, że nie chciała w tak złą pogodę wsiadać do łódek.

"Część z nas protestowała, baliśmy się wichury i było bardzo zimno, a fale miały co najmniej 2-3 metry wysokości" - opowiadają dzieci, którym udało się uratować.

Prokuratura wszczęła postępowanie karne w tej sprawie, a ponieważ dzieci pochodziły z Moskwy, to zarówno administracja Karelii, jak i rosyjska stolica ogłosiły żałobę.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL