Reklama

Reklama

Załamanie pogody we Włoszech. Nie żyją dwie osoby

Dwie osoby zginęły w czwartek w Toskanii w wyniku burz i wichur, przechodzących nad prawie całymi północnymi Włochami. Spowodowały one poważne szkody i paraliż na drogach. Ofiary śmiertelne to ludzie przygnieceni przez drzewa w rejonie miast Lukka i Carrara. Są też ranni. Gwałtowne burze i huragany spowodowały również śmierć sześciu osób na leżącej niedaleko włoskiego wybrzeża, należącej do Francji Korsyce.

W kilku regionach, w tym w Ligurii i Emilii-Romanii, wystąpiły trąby powietrzne, zalane zostały drogi i tory kolejowe. Straty materialne są poważne. Wichura zerwała dachy z budynków. Koło Lukki trzy osoby zostały ranne w takim zdarzeniu.

Na kempingu na wybrzeżu miasta Massa w Toskanii ranne są cztery osoby w wyniku powalenia drzew. W położonym w tym regionie mieście Piombino wiatr omal nie przewrócił diabelskiego młyna.

Także w innych miejscowościach ludzie odnieśli obrażenia w rezultacie burz i gwałtownych porywów wiatru. Pełny bilans rannych w kraju nie jest na razie znany.

Reklama

Gwałtowna burza nad Wenecją

W Ligurii porywisty wiatr wywołał szkody na plażach. W związku z alertem pogodowym władze regionu zaapelowały o maksymalną ostrożność. Tam także kilka osób zostało rannych. W mieście La Spezia wiatr wiał z prędkością dochodzącą do 140 kilometrów na godzinę. Doszło tam do awarii sieci elektrycznej i częściowego wstrzymania ruchu kolejowego.

Atak niepogody spowodował też straty w rejonie Ferrary i Modeny w Emilii-Romanii. Władze regionalne zapowiedziały, że ogłoszą tam stan kryzysowy.

Gwałtowna burza przeszła również nad Wenecją. Na Placu Świętego Marka wiatr przewracał kawiarniane stoliki.

Ofiary huraganów na Korsyce

Gwałtowne burze i huragany dały się we znaki również mieszkańcom leżącej niedaleko włoskiego wybrzeża, należącej do Francji Korsyki. Minister spraw wewnętrznych Francji Gerard Darmanin poinformował, że zginęło co najmniej sześć osób, a 20 zostało rannych.

Huraganowe wiatry w Marignana w południowej części Korsyki osiągnęły prędkość 224 km na godzinę oraz 197 km/h - w Calvi i 184 km/h - na wyspie Ile-Rousse.

Mieszkańcy Korsyki i turyści określili burze i huragany jako "apokaliptyczne" i "piekielne". - Zjedliśmy śniadanie około godz. 7.30. Pięć minut później było piekło. Poczuliśmy wielki prąd gorącego powietrza i wiatry, które wirowały we wszystkich kierunkach - powiedzieli w rozmowie z agencją AFP Amanda i Jonathan Aguera z Vaucluse, przebywające na Korsyce z dwójką dzieci.

- Nagle zobaczyliśmy ogromną mgłę na morzu, w ciągu trzech sekund wiatr się zmienił (...). Podmuchy były tak silne, że trudno było zamknąć okna - opowiada Marie Leveque, która przyjechała na wyspę na wakacje z mężem i pięciorgiem dzieci.

Reklama

Reklama

Reklama