- A skąd właściwie jest nazwa prosecco? - zapytała mama, kiedy jakiś czas temu akurat kosztowaliśmy tego musującego, białego wina. Oboje nie wiedzieliśmy, ale uznałem, że strzelę jak w teleturnieju, stawiając na region zlokalizowany na włoskim "bucie". Postawiłem na Toskanię i przestrzeliłem.
Jak się okazało, nazwa tego wina pochodzi od wioski na przedmieściach Triestu, w północnych Włoszech - tuż przy granicy ze Słowenią. A tak się akurat składało, że... niebawem miałem zaplanowaną podróż dokładnie do tej części Starego Kontynentu. Grzechem byłoby więc geograficznego Prosecco nie odwiedzić.
Senne Prosecco. Stąd wzięło nazwę wino znane na całym świecie
Gdy jesteśmy w Trieście, trafić do kolebki słynnego wina całkiem łatwo. Z centrum miasta autem przejedziemy w mniej niż pół godziny, a autobusy kursują regularnie także w dni wolne od pracy. Wytyczona do Prosecco trasa ma wiele wzniesień i jest kręta, ale dzięki temu podziwiałem z niej piękną panoramę wybrzeża Morza Adriatyckiego.

Liczyłem na efekt zaskoczenia, dlatego przed wycieczką nie sprawdzałem, jak dokładnie Prosecco wygląda. Wyjeżdżając z Triestu, wyobraziłem je sobie jako senne miasteczko, gdzie co chwila napotkam winnicę, a co jakiś czas dobiegną mych uszu śmiechy bywalców trattorii. I to wszystko przy prażącym słońcu, bo akurat w Europie trwała wtedy fala upałów.

Częściowo zgadłem, częściowo nie. Prosecco rzeczywiście było nieco uśpione, samochód przejeżdżał główną drogą raz na kilka minut, ale winorośle nie nachylały się zbyt często nad głowami pieszych. Również pijalnia wina nie funkcjonowała na każdym kroku.

Jedno Prosecco, dwa języki
Liczące około 1300 mieszkańców Prosecco leży w autonomicznym regionie Friuli-Wenecja Julijska, a gdy dokładniej przyjrzymy się mapie: w jego wąskim "dziubku", jaki wbija się klinem między Adriatyk a Słowenię, skracając jej dostęp do morza. Liczne zawirowania historii sprawiły, że choć to Włochy, w Prosecco bardzo często natknąć się można na język słoweński.

Ba, sama nazwa wioski wywodzi się od właśnie słoweńskiego słowa "prosek" oznaczającego "ścieżkę przez las", zwłaszcza tę wykarczowaną. Gości wita w Prosecco dwujęzyczna tablica (a przy niej winorośla), język słoweński znalazłem ponadto na autobusowym rozkładzie jazdy oraz monumencie upamiętniającym partyzanckie walki z połowy lat 40. XX wieku.

A w samych uliczkach Prosecco warto się zatopić, aby poczuć sielankowy klimat tej części świata. Dróżki wiją między wysokimi murami i ścianami budynków ustawionymi tak blisko, że czasem wręcz zanika pobocze. Ktoś na otwartym podwórku trzyma Fiata 500, a nad wszystkim góruje wieża kościoła San Martino (Świętego Marcina) z 1637 roku.

Nie ma jak włoska trattoria
I na podsumowanie zwiedzania miasteczka znalazłem otwartą trattorię, gdzie zamówiłem - a jakże - kieliszek lokalnego wina. Gdy tam wszedłem, lokal był niemalże pusty, jednak niedługo później zaczęli zjeżdżać się tam okoliczni mieszkańcy do spółki z turystami. Również zamówili schłodzony alkohol i siedząc w grupkach, spędzali tak niedzielne popołudnie.

Podkreślmy, że choć Prosecco znajduje się we Friuli-Wenecji Julijskiej, zdecydowaną większość certyfikowanego wina o tej nazwie produkuje się dziś w sąsiedniej Wenecji Euganejskiej.
Uchodzące za najlepsze prosecco wyrabia się w ściśle kontrolowany sposób na stromych, pokrytych winnicami wzgórzach Valdobbiadene i Conegliano. To obszar ponad 20 tysięcy hektarów upraw winorośli wymieszanych z urokliwymi zabudowaniami, który przed siedmioma laty wpisano na listę dziedzictwa UNESCO.
Włoskie prawo surowo określa m.in., z jakich winogron należy wytwarzać ten trunek - a mowa zwłaszcza o szczepie glera, który nazywano niegdyś identycznie jak wyprodukowane wino, czyli prosecco.

Na zwiedzanie miasteczka Prosseco warto zarezerwować kilka godzin (licząc z dojazdem). Można poznawać je nie tylko indywidualnie - organizowane są wycieczki, których trasy, poza "winną" miejscowością, obejmują ponadto inne lokalne, warte poznania miasteczka i wioski.
Z Prosecco dla Interii Wiktor Kazanecki












