Zachowanie Trumpa wzbudziło kontrowersje. "Lubi mocne wrażenia"
Po strzelaninie jaka w weekend miała miejsce w waszyngtońskim hotelu Hilton zarówno prezydent Donald Trump, jak i członkowie jego administracji nie ukrywali uśmiechów na twarzach. Ich zachowanie wzbudziło wiele kontrowersji i teorii spiskowych. Według korespondenta Polskiego Radia w Białym Domu Marka Wałkuskiego, który był na sali w trakcie strzelaniny, Trump po prostu lubi być w centrum uwagi.

W skrócie
- Uśmiechy Donalda Trumpa i jego administracji po strzelaninie w hotelu Hilton wzbudziły kontrowersje i teorie spiskowe.
- Donald Trump podczas konferencji prasowej po zdarzeniu stwierdził, że jest zaszczycony próbami zamachów, bo są one skierowane na osoby znaczące.
- Napastnik Cole Tomas Allen z Kalifornii próbował dokonać zamachu na prezydenta podczas gali w hotelu Hilton, został zatrzymany po wymianie ognia.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Uśmiechy na twarzach Trumpa i jego współpracowników po strzelaninie w Hiltonie wywołały wiele teorii spiskowych. Wytłumaczenie jest jednak proste. Trump po całym zdarzeniu był w świetnym humorze, co natychmiast przełożyło się na nastrój w jego otoczeniu. Gdyby był wściekły - jak mu się często zdarza - widzielibyśmy nietęgie miny Hegsetha, Vance'a, Leavitt i innych" - napisał w mediach społecznościowych Wałkuski.
"Tym razem tak nie było. Dlaczego? Trump lubi mocne wrażenia i szokujące zdarzenia, w których to on jest w centrum uwagi" - stwierdził korespondent z Białego Domu.
Zwrócił również uwagę, na wypowiedzi Trumpa podczas konferencji prasowej po zdarzeniu. Prezydent USA stwierdził, że "jest zaszczycony", ponieważ zamachy planowane są jedynie na wielkich ludzi.
Trump o próbie zamachu na jego życie. "Jestem zaszczycony"
- Miałem już do czynienia z próbami zabójstwa i muszę wam powiedzieć, że takie coś ma miejsce tylko w przypadku ludzi naprawdę znaczących, takich, którzy najwięcej robią. Atakują tych ludzi, którzy mają największy wpływ. Nie atakują tych, którzy nic nie robią - stwierdził Trump podczas konferencji zapytany o to, dlaczego według niego wielokrotnie dochodziło do prób zamachów na jego życie.
- Niestety muszę przyznać, że jestem zaszczycony, ale zrobiliśmy naprawdę dużo. Przez lata nas wyśmiewano, a teraz jesteśmy najlepszym krajem na świecie. Zmieniliśmy ten kraj, ale jest wiele osób, którym się to nie podoba - dodał amerykański prezydent.
Strzelanina w Waszyngtonie. Celem Trump i jego ludzie
Do ataku doszło w hotelu Hilton w Waszyngtonie w sobotę wieczorem podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu. Niedługo po rozpoczęciu wydarzenia za drzwiami sali, gdzie odbywało się wydarzenie, rozległy się strzały. Agenci Secret Service natychmiast ewakuowali prezydenta Donalda Trumpa, jego żonę Melanię oraz członków jego gabinetu.
Okazało się, że zamachu na przywódcę próbował dokonać 31-letni Cole Tomas Allen z Kalifornii. Mężczyzna uzbrojony w strzelbę, pistolet i noże próbował przedrzeć się przez ochronę gali. Doszło do wymiany ognia, w wyniku której niegroźnie ranny został jeden z funkcjonariuszy Secret Service.
Ostatecznie napastnik został zatrzymany przez służby. W poniedziałek stanie on przed sądem i usłyszy zarzuty m.in. ataku bronią palną na funkcjonariusza publicznego.











