Zachowanie piłkarek rozwścieczyło reżim. Dramatyczne sceny na lotnisku
Dwie kolejne zawodniczki reprezentacji Iranu w piłce nożnej zwróciły się o azyl w Australii - donoszą źródła "The Guardian". Wcześniej ochroną objęto pięć piłkarek irańskiej drużyny. Kobiety odmówiły odśpiewania hymnu narodowego podczas rozgrywek, co wywołało ostrą reakcję Teheranu. Do dramatycznych scen miało dojść przed hotelem, a potem na lotnisku w Sydney, z którego odlatywał samolot z kobiecą drużyną.

W skrócie
- Dwie irańskie piłkarki zwróciły się o azyl w Australii po odmowie powrotu do Iranu.
- Australijskie media opisały dramatyczne sceny na lotnisku i przed hotelem z udziałem reprezentacji Iranu.
- Pięć zawodniczek otrzymało ochronę w Australii, a sytuacja wywołała międzynarodową reakcję, w tym interwencję Donalda Trumpa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Dwie kolejne irańskie zawodniczki, które przybyły na rozgrywany w Australii Puchar Azji w piłce nożnej, odmówiły wejścia na pokład samolotu powrotnego do Iranu i zwróciły się do australijskich władz o azyl - donoszą źródła "The Guardian".
We wtorek wieczorem czasu lokalnego z lotniska w Sydney do Kulala Lumpur w Malezji miał wylecieć samolot z niektórymi piłkarkami i pozostałymi członkami irańskiej reprezentacji. Nie wiadomo, jaką trasą i w jaki sposób drużyna wróci do Iranu, ponieważ przestrzeń powietrzna tego kraju jest zamknięta z powodu wojny na Bliskim Wschodzie.
Australia: Batalia wokół irańskiej drużyny. "Dramatyczne sceny"
Na lotnisku w Sydney, z którego odlatywał samolot, zgromadzili się kibice w nadziei, że więcej zawodniczek lub członków sztabu będzie starało się pozostać w Australii - opisuje "The Guardian".
Australijskie media donoszą o "dramatycznych scenach", jakie rozegrały się wcześniej przed hotelem. Serwis news.com.au opisuje, że gdy irańska reprezentacja opuszczała hotel, członkowie zespołu ciągnęli jedną z piłkarek w stronę autobusu. Wcześniej pojawiały się niepotwierdzone informacje, że kobiety jeszcze z autobusów, którymi były dowożone na stadiony, miały przy pomocy latarek w telefonach nadawać sygnał SOS. Sytuacja - według relacji świadków, o których pisze brytyjski dziennik - miała się powtórzyć także na lotnisku.
Po tym, jak irańska drużyna odmówiła odśpiewania hymnu narodowego podczas meczu otwarcia kilka dni temu, władze Iranu oskarżyły zawodniczki o "zdradę", zapowiadając surowe kary.
Australia zaoferowała Irankom azyl. Zainterweniował Donald Trump
Pięć zawodniczek, z kapitan Zahrą Ghanbari na czele, otrzymało formalną ochronę w Australii od ministra spraw wewnętrznych Tony'ego Burke'a we wtorek rano po ucieczce z hotelu, w którym były pilnowane przez funkcjonariuszy irańskiego reżimu. Kobiety dostały tymczasowe wizy, umożliwiające uzyskanie stałego pobytu i ofertę trenowania z klubem Brisbane Roar.
Burke deklarował we wtorek rano, że pozostali członkowie zespołu otrzymali możliwość pozostania w Australii. - Dbamy o to, aby istniały kolejne możliwości, w których osoby, które zechcą złożyć wniosek o pozostanie, otrzymają taką możliwość - mówił australijski minister.
"The Guardian" opisuje, że premier Australii Anthony Albanese znalazł się pod "międzynarodową presją" w związku ze sposobem, w jaki poradził sobie ze sprawą. Presja ta została dodatkowo spotęgowana przez wtorkową interwencję prezydenta USA Donalda Trumpa w mediach społecznościowych. "Australia popełnia straszliwy błąd humanitarny, pozwalając na przymusowy powrót irańskiej reprezentacji kobiet w piłce nożnej do Iranu" - pisał Trump.
Albanese oświadczył, że sytuacja pozostaje "delikatna". Twierdził, że to od zawodniczek będzie zależało, czy zwrócą się o pomoc. - To zależy od nich. Ale mówimy im: jeśli chcecie naszej pomocy, to jest ona tutaj i ją zapewnimy - deklarował australijski premier. Część zawodniczek przekonywała, że chce wrócić do Iranu z obawy o los swoich rodzin.
Źródło: news.com.au, "The Guardian"














