Reklama

Reklama

"Zaangażowanie NATO w sprawę Skripala zależy od Wielkiej Brytanii"

Ewentualne zaangażowanie NATO w sprawę ataku na Siergieja Skripala zależy od Wielkiej Brytanii - powiedziała w piątek zastępczyni sekretarza generalnego NATO Rose Gottemoeller, która odwiedziła batalionową grupę NATO stacjonującą w Polsce.

Pytana o zamach na Skripala, Gottemoeller przytoczyła stanowisko sekretarza generalnego sojuszu Jensa Stoltenberga, który "powiedział wczoraj, że nie mamy powodu, by wątpić lub kwestionować śledztwo, które prowadzi Wielka Brytania".

"Wszystkich 29 krajów członkowskich wydało dwa dni temu oświadczenie o wsparciu dla dochodzenia" - powiedziała dziennikarzom w Warszawie. Jako szokujący określiła atak z użyciem środka paraliżującego przeprowadzony - zaznaczyła - na terytorium NATO po raz pierwszy od końca zimnej wojny.

"Myślę, że wszyscy członkowie NATO są zaniepokojeni nieprzestrzeganiem konwencji o broni chemicznej. Widzieliśmy, co się działo w Syrii, widzimy, co teraz dzieje się na terytorium NATO" - powiedziała.

Reklama

"Sytuacja jest poważna i wszystkie kraje NATO solidarnie współdziałają i wspierają działania Wielkiej Brytanii" - zapewniła.

"Sojusznicy zaapelowali do Rosji"

Pytana, czy zamach, po którym wskazuje się na Rosję, może być powodem do zastosowania artykułu 5 o wspólnej obronie, Gottemoeller podkreśliła, że taka procedura zależy od tego, czy kraj, którego sprawa dotyczy - w tym przypadku Wielka Brytania - zwróci się o to do sojuszników. Zaznaczyła, że dyskusja, czy atak na Siergieja Skripala można powiązać z artykułem 5, toczy się w prasie, natomiast rząd Wielkiej Brytanii nie zwracał się z tą sprawą do sojuszu.

Podkreśliła, że sojusznicy zaapelowali do Rosji, aby współpracowała z prowadzącymi śledztwo i odpowiedziała na wystosowane przez brytyjski rząd pytania o program dotyczący środka paraliżującego Nowiczok.

Gottemoeller, która wizytowała cztery batalionowe grupy bojowe NATO rozlokowane na wschodnich obrzeżach sojuszu w ramach inicjatywy wysuniętej wzmocnionej obecności (enhanced Forward Presence - eFP) powiedziała, że to spełnienie obietnicy złożonej na warszawskim szczycie NATO w lipcu 2016. "Ta obietnica ziściła się w postaci certyfikowanych, efektywnych grup bojowych, które codziennie ćwiczą, by zapewnić sojuszowi zdolności do odstraszania i obrony" - mówiła. Dodała, że ewentualne zmiany w składzie grup - kolejne państwa lub wojska innych specjalności - zależałyby od krajów, które wydzielają siły do batalionów. "Myślę, że to możliwe, że w przyszłości grupa bojowa w Polsce będzie się składała z innych jednostek i innych państw, ale w tej chwili są to Polska jako państwo ramowe, Stany Zjednoczone jako kraj wiodący, Wielka Brytania, Chorwacja i Rumunia" - powiedziała.

Zaznaczyła, że jeśli dojdzie do zmian, będą one polegały raczej na zastąpieniu jednych krajów przez inne, a nie na zmniejszeniu grup.

Zastępczyni sekretarza generalnego NATO odwiedziła w piątek Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Orzysz w Bemowie Piskim, gdzie stacjonują wojska wielonarodowego batalionu; spotkała się z dowódcą 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej gen. bryg. Jarosławem Gromadzińskim oraz dowódcą grupy bojowej ppłk. Scottem Cheney’em. Odwiedziła też dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu, którego zadaniem jest koordynowanie działań wielonarodowych batalionów NATO na wschodniej flance.

Tragedia Skripala

Skripal - były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, który w przeszłości był skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii - oraz towarzysząca mu córka Julia trafili 4 marca do szpitala w stanie krytycznym, gdy stracili przytomność w centrum handlowym w mieście Salisbury na południowy zachód od Londynu.

W śledztwie z udziałem m.in. policyjnych sił antyterrorystycznych i wojskowych ekspertów ds. broni chemicznej odkryto, że Skripal i jego córka zostali otruci produkowaną w Rosji bronią chemiczną typu Nowiczok. Obie ofiary pozostają w stanie krytycznym, a jeden z pierwszych policjantów, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, jest w stanie ciężkim.

Skripal został w 2006 r. skazany na 13 lat więzienia za przekazywanie od lat 90. Brytyjczykom danych na temat działających w Europie rosyjskich agentów. W trakcie procesu przyznał się do stawianych mu zarzutów. W 2010 r. został ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i objęty dokonaną na lotnisku w Wiedniu wymianą czterech rosyjskich więźniów na 10 szpiegów przetrzymywanych przez amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI).

Po przybyciu do Wielkiej Brytanii zamieszkał w Salisbury, skąd - jak się uważa - nadal sporadycznie współpracował z Brytyjczykami, oferując m.in. doradztwo w sprawach dotyczących rosyjskich służb.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy