Reklama

Reklama

Za głośno świętował narodziny syna. Sąsiad zastrzelił go z łuku

Mieszkający w Genui Javier Alfredo Miranda Romero razem ze znajomymi świętował urodziny swojego drugiego dziecka. Głośne krzyki z ulicy nie spodobały się 60-letniemu sąsiadowi Peruwiańczyka, który najpierw obraził go na tle rasowym, a niedługo później strzelił do niego z łuku. Strzała trafiła w brzuch 41-latka poważnie go raniąc. Mimo interwencji lekarzy mężczyzna zmarł w szpitalu.

Romero, mieszkający we Włoszech od 26 lat, wraz z grupą znajomych świętował narodziny swojego dziecka. Syn Peruwiańczyka urodził się w 31 października w Halloween, a dzień później, 1 listopada, 41-latek wraz z grupą znajomych udał się do baru, gdzie pili alkohol "za zdrowie" noworodka. Wspólnie obejrzeli również mecz piłkarskiej Ligi Mistrzów Napoli-Liverpool.

Sprzeczka i śmiertelny strzał z łuku

Dramat rozegrał się, gdy przyjaciele wracali do domów. Mieli zachowywać się na tyle głośno, że obudzili 63-letniego sąsiada Romero - Evaristo Scalco. Według relacji świadków, senior miał otworzyć okno i wykrzykiwać rasistowskie obelgi pod adresem grupy. W pewnym momencie, Scalco złapał za łuk domowej roboty i wystrzelił strzałę w kierunku Romero.

Reklama

Na nagraniu, do którego dotarło "Daily Mail" widać, jak strzała tkwi w brzuchu 41-latka. "Ty sk********e. Co ty mi zrobiłeś? O mój Boże" - krzyczy ranny mężczyzna. Strzelec, najprawdopodobniej zaskoczony takim obrotem spraw, pyta, czy Romero nie potrzebuje pomocy.

Na innych nagraniach widać, jak Scalco wychodzi z mieszkania i próbuje zatamować krwawienie. Mężczyzna zostaje jednak odciągnięty od rannego przez przyjaciół 41-latka. Podejrzewa się, że próbując wyjąć strzałę, osoby, które starały się pomóc Romero doprowadziły do rozszerzenia się rany i powstania poważniejszych obrażeń.

Zabójca: Próbowałem zasnąć. Nie chciałem nikogo zabić

Na miejscu interweniowała policja, która musiała rozdzielać zgromadzonych. Zespół pogotowia przetransportował 41-latka do szpitala. Mężczyzna zmarł siedem godzin później, mimo starań lekarzy.

Evaristo Scalco został zatrzymany przez karabinierów. Podczas przesłuchania 63-latek przekazał, że starał się zasnąć po tym, jak wrócił do Genui po wyjeździe do pracy na Maltę.

- Gdy usłyszałem hałas, wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem grupę mężczyzn oddających mocz. Krzyczałem na nich, ale mnie zignorowali. Złapałem za łuk i wystrzeliłem. Nie chciałem nikogo zabić - zapewnił służby.

Scalco został zatrzymany pod zarzutem morderstwa i działania na tle nienawiści rasowej.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy