Wyznanie sekretarza zdrowia USA obiegło sieć. "To był sposób na przetrwanie"
Sekretarz zdrowia i opieki społecznej USA Robert F. Kennedy Jr. przyznał w podcaście, że nie boi się zarazków, bo w przeszłości był uzależniony od zażywania substancji nielegalnych. Szef resortu dodał też, że po aresztowaniu w 1983 roku zdecydował się podjąć leczenie. - Nie chciałem być tą osobą - podkreślił Kennedy Jr.

W skrócie
- Robert F. Kennedy Jr., sekretarz zdrowia USA, przyznał, że w przeszłości był uzależniony od nielegalnych substancji.
- Otwarta wypowiedź Kennedy'ego na temat jego nałogu wywołała reakcje społeczne, a działacz Partii Demokratycznej Brad Woodhouse wezwał go do rezygnacji.
- Kennedy twierdzi, że od ponad 40 lat utrzymuje trzeźwość i codziennie uczestniczy w spotkaniach dla osób uzależnionych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kennedy wspominał w rozmowie z podcasterem Theo Vonem, że poznali się na spotkaniach dla osób uzależnionych jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19. Grupa kontynuowała spotkania mimo szerzącego się koronawirusa.
- Nie boję się zarazków. W przeszłości wciągałem kokainę z desek sedesowych. Wiem, że ta choroba mnie zabije, jeśli nie będę jej leczył - co w moim przypadku oznacza codzienny udział w mityngach - wpłynie to negatywnie na moje życie. Dla mnie był to sposób na przetrwanie - powiedział minister zdrowia i opieki społecznej Stanów Zjednoczonych.
Głośne wyznanie ministra zdrowia USA. Tak mówi o swojej trudnej przeszłości
Fragment wywiadu z tą wypowiedzią stał się viralem. Brad Woodhouse, działacz Partii Demokratycznej i szef organizacji Protect Our Care, wezwał sekretarza do złożenia rezygnacji ze stanowiska. Postać Kennedy'ego od dawna wzbudza kontrowersje - m.in. ze względu na jego sceptycyzm wobec szczepień.
Kennedy otwarcie mówi o swoich problemach z narkotykami w przeszłości, w tym o pokonaniu trwającego przez 14 lat uzależnienia od heroiny - podała USA Today. W związku z posiadaniem nielegalnych substancji został dwukrotnie aresztowany.
Jak opowiadał, jego pierwszy kontakt z narkotykami miał miejsce latem 1968 roku, kilka miesięcy po zabójstwie jego ojca. Na jednej z imprez zażył nielegalne substancje, a gdy później wracał do domu, sąsiedzi zaproponowali mu kolejne używki.
- Powiedzieli: "Spróbuj tego" - mówił podczas swojego wystąpienia w Nashville, wymieniając, jaką substancję mu zaproponowano. - Wziąłem to i wszystkie moje problemy zniknęły. Moje uzależnienie rozwinęło się z pełną siłą. Jak dodał, przez kolejne 14 lat miał swoją "główną używkę".
Przyznał, że jego droga do uzdrowienia zaczęła się po aresztowaniu w 1983 roku, kiedy zdecydował się podjąć leczenie. - Wiedziałem, że potrzebuję duchowego przebudzenia - kontynuował. - Nie chciałem być tą osobą - nadmienił.
Kennedy dodał, że świadomie zdecydował się oprzeć na wierze w Boga. Przyznał jednak, że zmagał się z pojęciem religii, dopóki nie poznał spojrzenia psychoanalityka Carla Junga na duchowość.
- Codziennie ścielę łóżko, co jest niesamowite - powiedział. - Robię to, bo próbuję budować charakter. Majątek, który gromadzisz, jest iluzją. Długotrwała trzeźwość wymaga oddania, nawet wtedy, gdy w naszym życiu wszystko układa się dobrze.
Od ponad 40 lat Kennedy pozostaje w trzeźwości.











