Wysadzenie Nord Stream. Pierwszy podejrzany oskarżony
Niemiecka prokuratura wniosła akt oskarżenia przeciwko byłego ukraińskiemu żołnierzowi Serhijowi K. podejrzanemu o wysadzenie gazociągu Nord Stream - poinformowały niemieckie media. Mężczyzna jest jedną z siedmiu osób, które miały brać udział w ataku na rurociąg. Zwrócono uwagę, że jednego z podejrzanych nie zgodziła się wydać Polska.

W skrócie
- Niemiecka prokuratura postawiła zarzuty Serhijowi K., byłemu ukraińskiemu żołnierzowi, podejrzanemu o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream.
- Serhij K. miał kierować grupą siedmiu osób odpowiedzialnych za operację, w tym dowodzić żaglówką wykorzystaną do przeprowadzenia ataku.
- Polski sąd odmówił ekstradycji do Niemiec innego podejrzanego, Wołodymyra Żurawlowa, uzasadniając to brakiem jurysdykcji oraz charakterem działań podczas wojny.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prokuratura Federalna w Karlsruhe wniosła pierwszy akt oskarżenia w sprawie wysadzenia gazociągu Nord Stream, do którego doszło we wrześniu 2022 roku. Oskarżonym jest Ukrainiec Serhij K., który miał dowodzić całą akcją.
Mężczyzna został aresztowany w sierpniu ubiegłego roku, gdy przebywał na wakacjach w okolicach Rimini we Włoszech. Pod koniec listopada doszło do jego ekstradycji do Niemiec. Od tego czasu przebywa on w areszcie w Hamburgu.
Akt oskarżenia liczy około 100 stron - informuje "Suddeutsche Zeitung". Śledczy postawili w nim Serhijowi K. zarzut ataku na infrastrukturę energetyczną, co jest uznawane za zbrodnię wojenną. Niemieckie media twierdzą również, że prokuratorzy dysponują niezwykle mocnymi dowodami na niekorzyść podejrzanego, w tym zapisem rozmów, w których przyznawał się do winy, czy materiałami odzyskanymi z jego telefonu komórkowego.
Ukrainiec ma stanąć przed sądem jesienią. Za zarzucane czyny, grozi mu do kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Niemcy. Pierwszy oskarżony w sprawie eksplozji Nord Stream
Serhij K. nie jest jedyną osobą, która brała udział w operacji wysadzenia gazociągu Nord Stream. Według niemieckich służb w akcję zaangażowanych było siedem osób: sześciu mężczyzn i jedna kobieta.
K. miał dowodzić grupą sabotażową i dowodzić żaglówką "Andromeda", która została wykorzystana do wysadzenia rurociągu. Oprócz niego podejrzanych o udział w operacji jest jeszcze troje nurków cywilnych przeszkolonych do nurkowania na głębokości do 80 metrów, kapitan statku z doświadczeniem w regatach morskich, ekspert ds. materiałów wybuchowych oraz żołnierz oddziałów specjalnych.
Ten ostatni miał przebywać w Niemczech na szkoleniu wojskowym. Według niepotwierdzonych informacji zginął on jedna na wojnie w Ukrainie.
Niemiecki służby zakładają, że operacja wysadzenia Nord Stream została przeprowadzona na zlecenie władz Ukrainy i miała zostać zatwierdzona przez ówczesnego dowódcę ukraińskiej armii Walerija Załużnego, który obecnie pełni funkcję ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii. On sam zaprzecza jednak tym doniesieniom.
Atak na Nord Stream. Polska nie wydała podejrzanego Niemcom
Niemiecka prokuratura wydała również nakaz aresztowania innego podejrzanego o udział w operacji - Wołodymyra Żurawlowa. Według śledczych był on jednym z nurków, którzy podłożyli materiały wybuchowe pod rurociągiem.
Mężczyzna został aresztowany we wrześniu ubiegłego roku w Polsce. Polski sąd odmówił jednak jego ekstradycji do Niemiec. Sędzia w uzasadnieniu stwierdził m.in., że akty dywersji dokonywane w czasie wojny nie są przestępstwami. Poza tym zwrócił uwagę, że do wysadzenia rurociągu nie doszło na terenie Niemiec, lecz na wodach międzynarodowych, a sam Nord Stream nie jest podmiotem niemieckim.
Sam Żurawlow nie przyznawał się do winy, a jego obrońca twierdził, że mężczyzna nie służył w wojsku i nie był nad Bałtykiem. Decyzja sądu spotkała się z aprobatą polskiego rządu. "Polski sąd odmówił ekstradycji do Niemiec Ukraińca podejrzewanego o wysadzenie Nord Stream 2 zwolnił go z aresztu. I słusznie. Sprawa zamknięta" - skomentował premier Donald Tusk.













