W skrócie
- Funkcjonariusze wszczęli postępowanie wobec kierowcy autokaru, który wpadł do rowu w północno-wschodnich Węgrzech, w wyniku czego zginęło 12 Polaków.
- Według informacji policji możliwą przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy.
- Autokarem podróżowało łącznie 59 obywateli Polski. Dla poszkodowanych organizowany jest transport powrotny do kraju.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Kierowcy zarzuca się zaniedbanie, które doprowadziło do katastrofy z udziałem wielu ofiar - poinformował rzecznik węgierskiej policji Rudolf Varga, cytowany przez agencję MTI. Dodał, że kierowca został zatrzymany, a w najbliższych dniach, prawdopodobnie we wtorek, sąd może zdecydować o jego aresztowaniu.
W komentarzu dla Wirtualnej Polski inny z przedstawicieli regionalnej policji Attila Janasóczki przekazał, że kierowca był trzeźwy.
"W przypadku kierowcy nie stwierdzono, aby prowadził on autobus pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających" - przekazał.
Węgry. Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku
Według policji kierowca autokaru mógł zasnąć podczas jazdy. W rozmowie z dziennikarzami prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych Rafał Jańczuk ocenił, że w ustalaniu przyczyny tragedii mogą pomóc montowane w autokarach inteligentne tachografy, które rejestrują najważniejsze parametry.
- Policjanci na pewno pobrali tachograf z autobusu, dzięki czemu mogą przeanalizować pracę kierowcy, np. 30 dni wstecz - mówił Jańczuk. Dodał, że kierowca, rozpoczynając pracę, wkłada do urządzenia kartę cyfrową, na której zapisują się praktycznie wszystkie jego ruchy.
Ekspert tłumaczył, że tachograf wskazuje m.in. godzinę, o której kierowca zaczął jechać, a także czas jego podróży.
- Tak naprawdę będziemy wiedzieli, o której ten kierowca logował swoją kartę, od której zaczął jechać, ile godzin jechał, jakie przerwy robił, a także z jaką prędkością jechał, czy zwalniał, czy hamował, czy jechał na tempomacie. Praktycznie wszystko - wymieniał Jańczuk.
Odnosząc się do tego konkretnego wypadku, stwierdził: - Doszło do jakiegoś dziwnego błędu, ale na tym etapie trudno ocenić, co się wydarzyło.
Pielgrzymka do Medziugorie. Kim byli kierowcy autokaru?
Podczas pielgrzymki do Medziugorie jednym z kierowców był przedstawiciel firmy przewozowej, a drugim biura podróży. Dotychczas nie ujawniono, który zasiadł w nocy za kierownicą. Obaj mężczyźni przeżyli wypadek.
- To są kierowcy z wieloletnim doświadczeniem, którzy bardzo często jeżdżą do Medziugorie i powiem tak szczerze, mam do nich 100-procentowe zaufanie. Nie wiem, co się stało - powiedział Interii Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej z Jasła, która odpowiadała za przewóz pielgrzymów.
Wypadek autokaru na Węgrzech. Zginęli Polacy
Wypadek miał miejsce w niedzielę około godz. 1 w nocy na autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezoekeresztes na północnym wschodzie Węgier. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski, wracających z pielgrzymki w Medziugorie w Bośni i Hercegowinie.
Wskutek zdarzenia 12 osób zginęło, a 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie trafiło do węgierskich szpitali. Wszystkie ofiary śmiertelne to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego. Pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia.
Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował w poniedziałek na konferencji prasowej, że pierwszy transport powrotny Polaków poszkodowanych w wypadku odbędzie się w poniedziałek wieczorem z międzylądowaniem w Rzeszowie i obejmie około 20 osób. Pacjenci w pierwszej kolejności będą umieszczeni w podkarpackich placówkach.
Wcześniej minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przekazała, że od poniedziałkowego poranka medycy z polskiej delegacji odwiedzają cztery węgierskie szpitale, w których przebywają ranni.


















