W skrócie
- Amerykańska firma Greenland Energy dostarczyła sprzęt na Grenlandię i planuje odwierty w poszukiwaniu ropy naftowej mimo braku zgody lokalnych władz.
- Rząd Grenlandii wydał "stanowcze ostrzeżenie" w sprawie działań firmy i podkreślił konieczność uzyskania zezwoleń na dalsze działania.
- Firma, która ma powiązania z Donaldem Trumpem, przygotowuje się do odwiertów w rejonie, gdzie szacuje się ilość ropy naftowej wartej jeden bilion dolarów, otwiera się w nowym oknie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Amerykańska firma naftowa powiązana z Donaldem Trumpem przygotowuje się do wykonania odwiertów na Grenlandii, mimo iż nie uzyskała na to zgody lokalnych władz - podaje brytyjski "The Guardian".
Prezydent USA wielokrotnie groził przejęciem wyspy. W ostatnich dniach na wschodnim wybrzeżu Grenlandii wyładowano kilkanaście kontenerów ze sprzętem potrzebnym do wierceń poszukiwawczych.
Grenlandia: Wyładowali sprzęt, szykują odwierty. Władze wyspy grzmią
Skłoniło to rząd Grenlandii do wydania "stanowczego ostrzeżenia", że na wyładunek przesyłki nie udzielono zgody. "Wszelkie przyszłe kwestie logistyczne muszą zostać zgłoszone i zatwierdzone przez urząd ds. zasobów mineralnych - przed ich realizacją" - zaznaczyły władze w oświadczeniu.
Rząd Grenlandii stwierdził też, że żądanie usunięcia sprzętu "nie byłoby proporcjonalne" i dodał jednocześnie, że wniosek o zezwolenie jest nadal rozpatrywany.
Dwa dni po tym Trump opublikował na platformie Truth Social grafikę, która przedstawia go górującego nad grenlandzką wioską.
Chcą szukać ropy wartej bilion dolarów. Firma z USA powstała w 2025 roku
Kierownictwo Greenland Energy, teksańskiej firmy założonej w 2025 roku, twierdzi, że pod Ziemią Jamesona, w środkowej części wschodniego wybrzeża Grenlandii, może znajdować się ropa naftowa o wartości jednego biliona dolarów. Firma ogłosiła, że wyda 60 mln dolarów na wywiercenie dwóch odwiertów w celu zweryfikowania tych przypuszczeń.
Choć Grenlandia w 2021 roku ze względów środowiskowych wstrzymała wydawanie nowych koncesji naftowych, brytyjska firma 80 Mile zapewniła sobie prawa do poszukiwań w regionie Ziemi Jamesona. Z dokumentów korporacyjnych Greenland Energy wynika, że firma ta przejmie większościowy udział w projekcie w zamian za sfinansowanie poszukiwań, jednak do kontynuowania prac nadal potrzebuje zgody rządu.
Na autonomicznym terytorium Danii decyzje dotyczące zasobów naturalnych Grenlandii należą do lokalnych, wybieranych w wyborach przywódców.
Stoją oni przed "delikatną decyzją" - zauważa "The Guardian". Mogą oni udzielić zgody na wiercenia, mimo że planowane odwierty wydają się znajdować na obszarze chronionym, ale mogą też odmówić, co - jak obawiają się niektórzy - dałoby Trumpowi pretekst do realizacji jego imperialistycznych planów.
Prezenter telewizyjny i weteran. Kogo zatrudnia Greenland Energy?
Jak informuje brytyjska gazeta, Greenland Energy zatrudniła Phila McGrawa, znanego lepiej jako Dr Phil - prezentera telewizyjnego, który zasiadał w komisji ds. wolności religijnej powołanej przez Trumpa. Ma on zrealizować serię filmów dokumentalnych, które "ukazują misję współczesnych poszukiwaczy ropy".
Na stanowisko dyrektora firma mianowała z kolei weterana marynarki wojennej USA, który pracuje nad projektem "Golden Dome" - planem obrony przeciwrakietowej, w kontekście którego, jak twierdzi Trump, przejęcie kontroli nad Grenlandią ma "kluczowe znaczenie".
Powiązania z Trumpem zdaje się mieć również Larry Swets, prezes Greenland Energy i główny udziałowiec firmy. Stwierdził on, że projekt jego przedsiębiorstwa na wyspie "nie ma związku" z - jak to określił - "aneksją przez Stany Zjednoczone".
W liście wysłanym przez Greenland Energy do akcjonariuszy w czwartek napisano: "Ostatnie spotkania na wysokim szczeblu między kierownictwem projektu a grenlandzkimi organami regulacyjnymi i nadzorczymi miały konstruktywny charakter i jesteśmy zadowoleni z postępów w uzyskiwaniu pozostałych zezwoleń niezbędnych do rozpoczęcia wierceń". W liście zaznaczono, że w wyniku tych ustaleń na początku zostanie wykonany jeden odwiert.
Przedstawiciel firmy Greenland Energy, na którego powołuje się "The Guardian" przekazał, że statek przewożący kolejne 300 kontenerów ze sprzętem wiertniczym ma wypłynąć z Kanady 12 września. Odwierty miałyby się rozpocząć w październiku.
Jeff Landry, gubernator Luizjany pełniący funkcję wysłannika Trumpa do spraw Grenlandii, stwierdził, że na wyspie wydobycie ropy może rozpocząć się już w przyszłym roku.
Źródło: "The Guardian"

















