"Wyciągam rękę". Prezydent Serbii ugina się pod presją protestujących
Wyciągam rękę do tych, którzy myślą inaczej - powiedział w niedzielę prezydent Serbii Aleksandar Vuczić, zapowiadając, że spełni postulaty antyrządowych demonstrantów, organizując przedterminowe wybory. Planowo głosowanie powinno odbyć się w 2027 roku. Serbowie domagali się tego ruchu w związku z zeszłoroczną tragedią budowalną w Nowym Sadzie, gdzie 1 listopada zginęło 16 osób.

W skrócie
- Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić zapowiada możliwość przedterminowych wyborów po trwających od roku protestach antyrządowych.
- Powodem protestów jest katastrofa w Nowym Sadzie, gdzie w wyniku zawalenia się dachu dworca zginęło 16 osób, a władze są oskarżane o zaniedbania i korupcję.
- Rocznica tragedii była okazją do masowych zgromadzeń, a działania protestujących poparła matka jednej z ofiar, rozpoczynając strajk głodowy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Słowa serbskiego prezydenta przekazała agencja Beta.
- Wyciągam rękę do tych, którzy myślą inaczej - powiedział Vuczić. Dodał, że cieszy się, że sobotnie obchody rocznicy wypadku na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie przebiegły "w sposób spokojny i godny".
Vuczić, który dotąd odrzucał apele o przyspieszone wybory, dodał, że konkretną decyzję w sprawie ich organizacji podejmą "odpowiednie instytucje".
Rozpisanie przedterminowych wyborów do parlamentu jest jednym z postulatów uczestników antyrządowych protestów, organizowanych w Serbii od roku. Demonstracje są odpowiedzią na katastrofę budowlaną w Nowym Sadzie, gdzie 1 listopada 2024 roku zawaliła się część dachu dworca kolejowego. Na skutek wypadku zginęło 16 osób. Protestujący oskarżają władze o zaniedbania i korupcję, które ich zdaniem doprowadziły do tragedii.
Nowy Sad. Tłumy na ulicach miasta. Żałoba przerodziła się w protesty
W sobotę, w pierwszą rocznicę tego zdarzenia, w Nowym Sadzie odbyły się całodniowe uroczystości żałobne. Do miasta przybyły tysiące osób z całej Serbii, część z nich - przede wszystkim studenci i uczniowie - na piechotę. W Serbii obowiązywała tego dnia żałoba narodowa.
- Panuje wielki smutek, ale cieszę się również, że tak wiele osób przyszło, aby złożyć kondolencje i pokazać, że są niezadowoleni z reżimu i rządzących - powiedział 53-letni Dragan Savić agencji AFP.
Obchody rozpoczęły się od nabożeństwa żałobnego i marszem z 16 punktów miasta - symbolizujących 16 ofiar wypadku - w kierunku dworca, gdzie dokładnie o godz. 11.52, kiedy rok wcześniej doszło do tragedii, uczczono zabitych 16 minutami ciszy. W tym czasie co minutę w powietrze wypuszczano jeden czerwony balon. Pod budynkiem dworca złożono setki wieńców i zapalono znicze. Agencja AFP szacowała, że na ulicach zgromadziło się nawet 160 tys. osób.

Dzień przed rocznicą Vuczić przeprosił "studentów, demonstrantów i inne osoby" za niektóre swoje wypowiedzi i wezwał do dialogu. W ciągu ostatniego roku serbskie władze, w tym prezydent, wielokrotnie oskarżały studentów - organizatorów większości protestów - o "terroryzm" i urządzanie w kraju "kolorowej rewolucji" rzekomo finansowanej z zagranicy.
Tragedia w Nowym Sadzie. Matka jednej z ofiar rozpoczęła strajk głodowy
W niedzielę Vuczić powiedział, że jego przeprosiny nie zostały dobrze przyjęte, ponieważ "młodzież w rewolucyjnym uniesieniu najpierw robi, a potem myśli". Zapewnił, że przeprosiny były szczere i wynikały z chęci poprawy atmosfery w kraju.
Wcześniej w niedzielę matka jednej z ofiar wypadku w Nowym Sadzie rozpoczęła strajk głodowy w pobliżu parlamentu, domagając się m.in. przedterminowych wyborów. W ciągu dnia w okolicy jej namiotu zebrała się grupa osób chcących wyrazić swoje poparcie dla niej oraz zwolennicy rządu, oddzieleni policyjnym kordonem.
Wieczorem z miasteczka namiotowego stronników władz w stronę drugiej grupy poleciały materiały pirotechniczne. Na miejsce skierowano dodatkowe oddziały policji prewencyjnej, by rozdzieliły obie grupy - relacjonowały lokalne media.
Protesty w Serbii. Brak winnego katastrofy w Nowym Sadzie
Dworzec w Nowym Sadzie został oddany do użytku po gruntownym remoncie zaledwie kilka miesięcy przed zawaleniem się części jego dachu. Nikt nie został dotąd uznany za winnego tego wypadku.
Studenci, organizujący protesty od grudnia 2024 roku, początkowo domagali się opublikowania dokumentacji dotyczącej odbudowy dworca, ścigania osób odpowiedzialnych za pobicia demonstrantów, zawieszenia postępowań wobec osób aresztowanych za udział w protestach oraz zwiększenia o 20 proc. wydatków na szkolnictwo wyższe. Gdy żądania te nie zostały zrealizowane, w maju wysunęli postulat ogłoszenia przedterminowych wyborów, które miałyby załagodzić kryzys społeczny w kraju.










