Reklama

Reklama

Wychodzi z więzienia po 40 latach w izolatce

Amerykański sędzia federalny nakazał wypuszczenie na wolność Alberta Woodfoxa, który 40 lat spędził w izolatce więzienia w Luizjanie. Sposób traktowania Woodfoxa dziennik "New York Times" określił kiedyś mianem "bezgranicznego barbarzyństwa".

Albert Woodfox, który pierwotnie trafił do więzienia za rabunek, w 1974 roku wraz z dwoma innymi osobami, został skazany za zabicie strażnika więziennego. Od tego czasu niemal bez przerwy siedział w izolatce. 

Woodfox zawsze utrzymywał, że jest niewinny. Twierdził, że został "wrobiony" w morderstwo, ponieważ należał do organizacji "Czarne Pantery", która organizowała w więzieniach protesty i strajki głodowe. Wyrok na czarnoskórego Woodfoxa został unieważniony w latach 90-tych z powodu dyskryminacji, do jakiej dochodziło podczas procesu. Z tych samych powodów sędzia federalny James Brady w 2012 roku anulował wyrok wydany podczas drugiego procesu. 

Władze stanowe przegrały apelację i wczoraj Brady nakazał bezwarunkowo wypuścić Alberta Woodfoxa na wolność. Sędzia zakazał też władzom Luizjany organizowania trzeciego procesu, argumentując to złym stanem zdrowia więźnia oraz trudnością w przeprowadzaniu skutecznej obrony po 40 latach od zdarzenia. Brady nie krył, że nie ufa stanowi Luizjana, że byłby on w stanie przeprowadzić bezstronny proces. 

Wyroki na dwóch rzekomych wspólników Woodfoxa zostały także unieważnione: w 2001 i 2013 roku. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy