Reklama

Wsiedli do pierwszej klasy z trzylatką. Takiej awantury się nie spodziewali

Fox News opisuje szczegóły zajścia, które jest wirusowo rozpowszechniane w sieci. Dyskusja toczy się wokół tego, dla kogo przeznaczona jest pierwsza klasa w samolocie. Jak się okazuje, zdania są mocno podzielone.

Przyczynkiem do internetowej dyskusji, której przygląda się redakcja Fox News, jest zajście opisywane przez jedną z użytkowniczek. Kobieta pisze, że wraz z mężem i trzyletnią córką "postanowili zaszaleć" z okazji Święta Dziękczynienia.

Kłótnia o dziecko w pierwszej klasie

Rodzina wykupiła lot do niewskazanej w poście lokalizacji, co jednak kluczowe - miejsca znajdowały się w pierwszej klasie. Pasażerka pisze, że jak tylko rodzina wsiadła do samolotu, jeden ze współpasażerów zwrócił uwagę, że "nie powinno ich tu być". Powód? Dziecko.

Współpasażer poprosił obsługę samolotu, żeby sprawdziła karty pokładowe rodziny, sugerując, że nastąpiła pomyłka. Kiedy okazało się, że rodzina ma wykupione miejsca, mężczyzna usiadł obok w milczeniu. Pod koniec lotu miał jednak skierować do rodziny nieprzyjemny komentarz i powiedzieć, że "nie powinno ich tam być", bo ich "prawdziwe miejsca" w drugiej klasie, a on za dużo płaci, by być otoczonym przez dzieci

Reklama

Sprzeczka z pokładu przerodziła się w awanturę w sieci

Pasażerka opisała swoją historię na Reddicie - platformie kumulującej popularne informacje w sieci. Post wywołał falę komentarzy - podaje Fox News. Część użytkowników oburzała się zachowaniem mężczyzny. "Zapłaciliście za te miejsca, więc wam się należą" - czytamy w jednym z takich głosów. "Jeśli nie chcą latać z dziećmi, niech latają prywatnie" - pisze kolejna osoba.

Jak jednak wskazała sama pasażerka, jej własna rodzina tłumaczyła, że pierwsza klasa to miejsce, w którym ludzie chcą spędzić podróż bez zakłóceń, a dziecko na pokładzie na to nie pozwala. Zdania okazały się więc podzielone.

Jak jednak mówi serwisowi ekspert z firmy marketingowej Avant Guide Institute, na rynku nie ma możliwości zakupienia "lotów wolnych od dzieci". Taka opcja pojawia się np. w branży hotelarskiej, gdzie możemy wybrać hotel tylko dla osób dorosłych i cieszyć się ciszą na wakacjach.

Ekspert dodaje, że jedyna znana mu linia, która oferuje mechanizm "unikania dzieci na pokładzie" to japońskie linie lotnicze. W tym przypadku rodzic może zakupić swojemu dziecku takie miejsce, jakie chce, natomiast współpasażerowie, rezerwując swój lot, mają informację, w których miejscach na pokładzie będą siedziały dzieci. Wówczas taki pasażer może zdecydować, czy chce usiąść blisko, czy jak najdalej.

Czytaj też: Baba Wanga: W 2023 roku czeka nas szereg katastrof. Potem może być jeszcze gorzej

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: samolot | pierwsza klasa

Reklama

Reklama

Reklama