Reklama

Wrak Titanica niszczeje. Nowe zdjęcia ukazują ogrom strat

O katastrofie Titanica słyszał zapewne każdy. Jak wynika z najnowszej wyprawy badawczej, po słynnym statku zostaje już coraz mniej. Proces ten będzie postępował. Za dwie dekady po wraku Titanica może już nie zostać nic.

"The Independent" informuje o nowej ekspedycji, w której wziął udział zespół badawczy cyklicznie sprawdzający wrak Titanica. Jak się okazuje, badacze nie mają jednak dobrych wiadomości. Wrak gigantycznego statku jest w coraz gorszym stanie.

Wcześniejszy wyprawy do wraku zatopionego brytyjskiego statku pasażerskiego sugerowały, że problem może się pogłębiać. Nowa ekspedycja wykazała, że rzeczywiście - tak się dzieje. Proces niszczenia wraku przyspieszają bakterie, które "zjadają" metal. A tego jest we wraku pod dostatkiem.

Ocean Gate Expeditions cyklicznie zbliża się do wraku zatopionego statku dzięki specjalnej łodzi podwodnej. Jak już wcześniej ustalili badacze, maszt słynnego statku runął, coraz większe straty widać też na całej długości niegdyś zjawiskowego liniowca.

Reklama

Na jednym ze zdjęć z wyprawy widzimy słynny dziób statku. 4000 metrów pod wodami Atlantyku, gdzie znajduje się Titanic widać też spore zmiany, które zaszły od momentu zatopienia jednostki. Cały kadłub jest skorodowany, niektóre jego elementy są wręcz trudne do rozpoznania, statek niemal stapia się kolorystycznie z dnem oceanu.

Jak już wcześniej alarmowali badacze, kolejne dwie dekady i wrak Titanica może całkowicie zniknąć z powierzchni.

Katastrofa Titanica

W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku RMS Titanic zderzył się z górą lodową na Atlantyku i zatonął. Dramatyczna historia obiegła cały świat. Był to bowiem pierwszy rejs tak ogromnego i luksusowego statku, który miał przepłynąć z Wielkiej Brytanii do USA, oferując pasażerom niespotykane wówczas wygody.

Zderzenie z górą lodową początkowo wydawało się błahym wydarzeniem. Drgania odczuli jedynie pasażerowie najniższych kondygnacji, jednak sytuacja zaczęła dynamicznie się zmieniać. Już po pierwszych oględzinach stało się jasne, że statek zatonie w błyskawicznym tempie.

Z relacji ocalonych wynika, że pasażerowie nie byli początkowo chętni do opuszczania statku. Dopiero, kiedy ten zaczął coraz bardziej się przechylać, na pokładzie wybuchła panika. W późniejszych analizach wskazywano również na zbyt małą liczbę szalup ratunkowych i zapełnienie dostępnych szalup zbyt małą liczbą pasażerów.

Szacunki dotyczące ofiar katastrofy są niejednoznaczne. Wiadomo o ponad 700 ocalałych i ok. 1500 ofiarach tragedii. Wrak statku udało się odnaleźć dopiero w latach '80 ubiegłego wieku, co spowodowało kolejne wyprawy badawcze. W latach '90  XX wieku udało się zrobić pierwsze zdjęcia z wnętrza zatopionego liniowca. Dramatyczne wydarzenia stały się przedmiotem wielu adaptacji filmowych. Najpopularniejszy jest film Titanic z 1997 roku reżyserii Jamesa Camerona, który zdobył aż 11 Oscarów. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Titanic

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy