Wraca stary problem. Łotwa ostrzega, że sytuacja gwałtownie eskalowała
Białoruś przeprowadza szkolenia migrantów, aby byli bardziej brutalni, kiedy zostaną przerzuceni na granicę państwa. Zdaniem szefa łotewskich służb bezpieczeństwa (VDD) Normundsa Mezvietsa, wojna hybrydowa prowadzona przez Mińsk, a wymierzona m.in. w funkcjonariuszy Straży Granicznej, staje się coraz bardziej agresywna.

W skrócie
- Szef łotewskich służb bezpieczeństwa poinformował, że Białoruś szkoli migrantów, by byli bardziej brutalni, zanim zostaną przerzuceni na granicę UE.
- Propagandowe materiały wideo są wykorzystywane do podburzania migrantów, ale analitycy wykazali, że blizny na nagraniach są wynikiem charakteryzacji.
- Federacja Rosyjska i Białoruś podejmują działania mające na celu destabilizację państw NATO, w tym akty sabotażu wymierzone w europejskie koleje.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Informacje o szkoleniu bojowym migrantów przez Białoruś przekazał szef łotewskich służb bezpieczeństwa (VDD) Normunds Mezviets w wywiadzie dla "The Telegraph". Jego zdaniem cudzoziemcy przechodzą ćwiczenia w specjalnie przygotowanych obozach - następnie są przerzucani przez granicę Unii Europejskiej do Polski i państw bałtyckich.
Nie są to jednak nowe działania Mińska, bowiem podobny problem - jednak o mniejszym natężeniu - miał miejsce już w listopadzie 2021 roku, na krótko przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę. Wtedy rozpoczęła się wojna hybrydowa wymierzona przeciwko Zachodowi.
Białoruś szkoli migrantów, aby byli bardziej brutalni. Potem przerzuca ich na granicę
Normunds Mezviets opisał w wywiadzie, jak wraz z czasem ewoluowały taktyki stosowane przez Białoruś i Federację Rosyjską. - Pamiętam pierwsze lata, były one dość spokojne, ale w ostatnim roku sytuacja stała się bardziej agresywna - ocenił.
W tym czasie białoruskie władze opracowały szereg metod na podburzenie migrantów, zanim zostaną wysłani np. do Łotwy. Mezviets wskazał, że jedną z takich taktyk jest "operacja informacyjna".
Szef łotewskich służb bezpieczeństwa wyjaśnił, że polega ona na pokazywaniu cudzoziemcom filmów z fałszywymi relacjami osób, które rzekomo doświadczyły przemocy i złego traktowania przez strażników granicznych.
Normunds Mezviets wraz z zespołem analityków przyjrzeli się tym nagraniom i dostrzegli jeden charakterystyczny element przeczący autentyczności propagandowych filmów, a mianowicie blizny.
- Nie będąc wielkim ekspertem w tej dziedzinie, mogę powiedzieć, że nie są to prawdziwe blizny - ocenił, dodając przy tym, że znamiona to efekt "kiepskiej, dość prostej charakteryzacji".
Jednak propagandowe materiały, które służą białoruskim i rosyjskim służbom do podburzania migrantów, nie są największym zagrożeniem, z jakim mają do czynienia strażnicy graniczni z Łotwy. - Mamy informacje, że (migranci - red.) są szkoleni, aby byli bardziej brutalni - dodał.
Łotwa nie ignoruje zagrożenia ze strony Rosji. "Jeśli przybędą tu po raz trzeci..."
Okazuje się również, że Białoruś rozwija infrastrukturę na granicy państwa - oprócz obozów do szkolenia migrantów powstały także hotele i magazyny. Ponadto, jak dodaje "The Telegraph", powołując się na polskich urzędników, na wschodniej granicy powstały podziemne tunele, aby przerzucać migrantów.
Tunele te nie zostały zaobserwowane jeszcze przez łotewskie służby. - Ale od początku byliśmy świadkami masowego narastania działań białoruskich władz, białoruskiego KGB i straży granicznej, które otwarcie promowały nielegalną migrację - mówił Mezviets.
W publikacji podkreślono, że podejście Łotwy, które jest pełne rezerwy do Federacji Rosyjskiej, sięga czasów jeszcze przed pełnoskalową inwazją Moskwy na Ukrainę. Normunds Mezviets rozumie konsekwencje ignorowania zagrożenia ze strony Rosji.
- Doskonale rozumiem, że jeśli Rosjanie przybędą tu po raz trzeci, będzie to nie tylko koniec naszej państwowości, Łotwy jako kraju, naszej suwerenności, ale także koniec łotewskiej tożsamości etnicznej...zabiją nas wszystkich - stwierdził, nawiązując do historii.
Rosja i Białoruś próbują zdestabilizować NATO
W wywiadzie dla "The Telegraph" poruszono również kwestię prób destabilizacji NATO przez Federację Rosyjską i Białoruś. Dotychczas obserwowaliśmy m.in. różnego rodzaju akty sabotażu, a zdaniem szefa łotewskich służb bezpieczeństwa, to europejskie koleje stały się jednym z głównych celów.
"Stanowi to szczególny powód do niepokoju dla państw bałtyckich, które w przypadku inwazji Moskwy potrzebowałyby transportu kolejowego ogromnych ilości sprzętu wojskowego" - zauważono w publikacji.
Rosjanie już od lat zbierają informacje, aby ustalić trasy, którymi państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego mogłyby transportować sprzęt wojskowy czy żołnierzy na front.
Źródło: "The Telegraph"














