Reklama

Reklama

Wołgograd zalany fekaliami. Mieszkańcy tłoczą się w łaźniach

Eksplozja w kolektorze ściekowym spowodowała, że kilka dzielnic rosyjskiego Wołgogradu jest zalanych fekaliami. Mieszkańcom towarzyszy nie tylko smród, ale i brak bieżącej wody w kranach, ciepła w kaloryferach, jak i puste półki w sklepach. Szef obwodu przyznał, że kanalizację wybudowano "z naruszeniem wszystkich przepisów i wymagań", lecz dodał, że służby działają najsprawniej, jak się da. Mieszkańcy są nieco innego zdania.

Liczący milion mieszkańców Wołgograd od czwartku jest sparaliżowany po wybuchu kolektora ściekowego. Fekalia wydostały się z dwóch rurociągów jednocześnie, zalewając drogi, parki, parkingi, a także miejski plac Pachmutowa.

Nieczystości wypłynęły nieopodal rzeki Carycy, ale dostały się także do Wołgi. Niektóre dzielnice pozbawione są bieżącej wody, dlatego ta butelkowana błyskawicznie znika ze sklepów. Część mieszkańców nie ma ogrzewania, a ponadto tłoczą się w publicznych łaźniach, chcąc się umyć.

Odwołane lekcje, zamknięte uczelnie. Wołgograd podczas awarii

Władze Wołgogradu zawiesiły ponadto zajęcia w wybranych szkołach. Gdy było to możliwe, uczniów skierowano na lekcje do innych placówek albo przedłużono im ferie jesienne. Odwołano również wykłady i ćwiczenia w czterech tamtejszych uniwersytetach.

Reklama

Rosyjski portal "The Village" ustalił też, że przestały działać miejskie infolinie telefoniczne. Wołgogradczycy są niezadowoleni z działań rządzących i służb. Chociaż ścieki wydostają się od kilku dni, miejsce, gdzie doszło do rozszczelnienia wykryto w niedzielę rano. 

Odkryto wtedy, że na długości 150 metrów rury wykonano z metalu, a nie z betonu. Nie wiadomo, dlaczego tak się stało, ponieważ kanalizacja powstała w latach 70. XX wieku i brakuje dokumentacji. Sprawą zajęła się prokuratura, wszczynając śledztwo z paragrafu o "nienależytym wykonywaniu pracy i usług obywatelom". 

"Kolektory ściekowe są pełne śmieci i zwłok zwierząt"

Miejscy urzędnicy nie podali, kiedy awaria zostanie naprawiona. "Problem z dostarczaniem wody i kanalizacją jest systemowy. Od dziesięcioleci nikt nie czyścił kanałów burzowych. Sześć lat temu dziennikarka Marina Klinkowa napisała raport, z którego wynika, że są pełne brudu, śmieci, zwłok zwierząt" - wyliczono na lokalnym blogu "Bloknot-Volgograd".

Szef obwodu wołgogradzkiego Andriej Bocarow zjawił się w mieście w niedzielę, gdzie spotkał się z dowodzącymi akcją naprawczą. - Podczas budowy kanalizacji naruszono wszystkie przepisy i wymagania. Mimo trudności w jak najkrótszym czasie udało się znaleźć miejsce awarii - zapewnił, dodając, iż woda w kranach będzie przywrócona najpóźniej w poniedziałek, podobnie jak dostawy ciepła. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy