Wojsko i wielki skład amunicji. Rosja reaguje na żądania unijnej dyplomacji
Rosja będzie gotowa do rozmów na temat wycofania wojsk z Naddniestrza - zapewnia przedstawiciel tamtejszego MSZ Aleksiej Poliszczuk. Jednocześnie dyplomata przedstawił żądania, które muszą zostać spełnione, by do takich ruchów doszło. Głos z Moskwy to reakcja na słowa szefowej europejskiej dyplomacji Kai Kallas.

W skrócie
- Przedstawiciel rosyjskiego MSZ Aleksiej Poliszczuk zadeklarował gotowość Rosji do rozmów o wycofaniu wojsk z Naddniestrza, stawiając jednocześnie określone żądania.
- Rosja uzależnia wycofanie wojska od przyspieszenia procesu uregulowania sytuacji w Naddniestrzu, utrzymując obecność żołnierzy jako gwarancję pokoju i ochrony poradzieckich składów amunicji.
- Od 1992 roku w Naddniestrzu stacjonuje około 1500 rosyjskich żołnierzy, a ich pobyt uzależniany jest przez Moskwę od pełnego politycznego uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Temat rosyjskich jednostek stacjonujących w Naddniestrzu pojawił się w wypowiedzi Kai Kallas w kontekście negocjacji pokojowych dotyczących Ukrainy. Szefowa europejskiej dyplomacji, zgodnie ze stanowiskiem mołdawskich władz, stwierdziła, że rosyjscy wojskowi powinni opuścić istniejące tam bazy, co znacząco wpłynie na bezpieczeństwo w regionie.
Na odpowiedź ze strony Moskwy nie trzeba było długo czekać. Aleksiej Poliszczuk, dyrektor II Departamentu WNP w rosyjskim MSZ, w wywiadzie dla agencji RIA Nowosti, przedstawił stanowisko rosyjskich władz, wprost stawiając żądania wobec m.in. władz Mołdawii.
Rosja stawia żądania ws. Naddniestrza
- Rosja będzie gotowa do rozmów na temat wycofania wojsk z Naddniestrza, jeśli proces pokojowy będzie postępował - stwierdził Poliszczuk, dodając jednocześnie, że w tym przypadku "konieczne jest przyspieszenie procesu uregulowania sytuacji Naddniestrza, który znajduje się w martwym punkcie".
Kremlowski dyplomata zwrócił uwagę, że z punktu widzenia Rosji, obecność rosyjskich żołnierzy w Naddniestrzu to gwarancja utrzymania tam pokoju, a także zapewnienie ochrony składów amunicji, które znajdują się tam jeszcze od czasów Związku Radzieckiego.
Przedstawiciel rosyjskiego MSZ mówiąc o "uregulowaniu" sytuacji w Naddniestrzu nie uszczegółowił, czego wymagałaby Moskwa. Kremlowska propaganda przez lata mówiła o potrzebie uznania regionu jako niezależnego podmiotu państwowego.
Naddniestrze. Specjalny dekret Putina i ostrzeżenia MSZ
Temat Naddniestrza i mieszkających tam obywateli uznających się za Rosjan stał się szczególnie popularny wśród polityków i mediów od 15 maja, kiedy to w życie wszedł dekret Władimira Putina dotyczący ułatwionego procesu przyznawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom tego regionu.
Prokremlowskie agencje poinformowały o tysiącach osób, które gotowe są na pozyskanie rosyjskiego paszportu i natychmiast po wejściu w życie przepisów zgłosiły się do placówek konsularnych w Mołdawii.
Jednocześnie o regionie zaczęto mówić także w kontekście rzekomych ataków na Rosjan, którzy tam mieszkają. Głos w tej sprawie zabrała m.in. rzecznik MSZ Marija Zacharowa.
- Każda agresja na naszych współobywateli mieszkających w Naddniestrzu spotka się z szybką i adekwatną reakcją. Federacja Rosyjska jest gotowa użyć wszelkich niezbędnych środków, aby zapewnić im bezpieczeństwo - mówiła.
Rosyjskie wojska w Naddniestrzu
Obecność rosyjskich wojsk w Naddniestrzu, separatystycznym regionie Mołdawii, to bezpośrednia konsekwencja rozpadu Związku Radzieckiego i krwawej wojny domowej z początku lat 90. XX wieku.
Gdy w 1992 roku wybuchł zbrojny konflikt między mołdawskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami, stacjonująca na tym obszarze radziecka 14. Armia Gwardii pod dowództwem generała Aleksandra Lebiedzia interweniowała po stronie Tyraspola.
Zawarte wówczas zawieszenie broni zalegalizowało pobyt rosyjskich żołnierzy, którzy oficjalnie otrzymali status "sił pokojowych".
Obecnie szacuje się, że w Naddniestrzu stacjonuje około 1500 żołnierzy Federacji Rosyjskiej podzielonych na dwie grupy. Pierwsza to wspomniany kontyngent rozjemczy, natomiast druga, liczniejsza, tworzy tak zwaną Grupę Operacyjną Wojsk Rosyjskich (OGRF). Ich głównym, oficjalnym zadaniem jest ochrona gigantycznego, poradzieckiego składu amunicji w miejscowości Cobasna, gdzie wciąż zalega ponad 20 tysięcy ton uzbrojenia i materiałów wybuchowych, stanowiących jedno z największych i najbardziej niebezpiecznych magazynów broni w Europie.
Mimo że podczas szczytu OBWE w Stambule w 1999 roku Rosja zobowiązała się do całkowitego wycofania swoich wojsk i utylizacji amunicji do końca 2002 roku, obietnice te nigdy nie zostały spełnione. Moskwa od lat blokuje proces ewakuacji, uzależniając wycofanie garnizonu od "pełnego i ostatecznego politycznego uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego".
Dla Kremla ten skrawek mołdawskiej ziemi stanowi bezcenny instrument nacisku geopolitycznego. Obecność rosyjskich wojsk pozwala skutecznie destabilizować Mołdawię, blokować jej pełną integrację z Unią Europejską i strukturami NATO, a w kontekście wojny w Ukrainie, zmusza Kijów do permanentnego utrzymywania sił osłonowych na swojej południowo-zachodniej granicy.












