Reklama

Reklama

Wojna w Ukrainie. Zakończyły się pseudoreferenda. Podano cząstkowe wyniki

Rosyjscy okupanci podali cząstkowe wyniki pseudoreferendów, jakie od minionego piątku do wtorku odbywały się na terenie czterech ukraińskich obwodów, okupowanych przez Rosjan. Ze wstępnych "danych" wynika, że zdecydowana większość tamtejszych mieszkańców opowiedziała się za przyłączeniem do Rosji. Wcześniej w mediach społecznościowych opublikowano nagranie, na którym widać, że nielegalne głosowania odbywają się w asyście uzbrojonych żołnierzy.

Od piątku 23 września, władze okupacyjne w częściowo zajętych przez wojska rosyjskie czterech obszarach na wschodzie i południu Ukrainy przeprowadzały pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji. Głosowania odbywały się w obwodach: donieckim, ługańskim, chersońskim oraz zaporoskim, stanowiących łącznie około 15 procent powierzchni całego kraju. Przesiedleńcy z tych regionów mogli oddać głos w Rosji.

We wtorek 27 września okupanci podali pierwsze cząstkowe wyniki "referendów". Wynika z nich, że zdecydowana większość tamtejszych mieszkańców chce przyłączenia wspomnianych terenów do Rosji. 

Reklama

O zakończeniu pseudoreferendów poinformował w mediach społecznościowych Dmitrij Miedwiediew. 

"Referenda się skończyły. Wyniki są oczywiste. Witamy w Rosji" - napisał na Telegramie Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Światowi przywódcy już wcześniej zdecydowanie podkreślali, że wyniki pseudoreferendów nie zostaną przez nich uznane.

Pseudoreferenda w Ukrainie. Są pierwsze wyniki

Z danych przekazanych przez rosyjską agencję RIA Novosti wynika, że za wejściem samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej do Rosji głosowało 97,91 proc. wyborców. Rezultat opublikowano po przeliczeniu 14 procent głosów. Niemalże identyczny wynik odnotowano w samozwańczej Ługańskiej Republice Ludowej, gdzie po przeliczeniu 13 proc. głosów za przyłączeniem miało opowiedzieć się 97,82 proc. osób.

Niewiele różnią się wyniki pseudoreferendów w dwóch pozostałych obwodach. W chersońskim, po przeliczeniu 14 proc. dołączenia do Rosji miało chcieć 98 procent głosujących. Taki sam odsetek, po przeliczeniu 18 proc. głosów odnotowano w obwodzie zaporoskim.

W okupowanych regionach urzędnicy zainstalowani przez Rosję zabierali urny wyborcze od domu do domu, co według Ukrainy i Zachodu było nielegalnym działaniem mającym na celu stworzenie prawnego pretekstu dla Rosji do aneksji czterech regionów - poinformował we wtorek Reuters.

Głosowanie pod czujnym okiem żołnierzy

"Rosyjskie pseudoreferenda odbywają się w opustoszałych wsiach na okupowanych terytoriach Ukrainy, co widać nawet w materiałach rosyjskich propagandowych kanałów telewizyjnych zapewniających o wysokiej frekwencji" - zauważa rosyjska redakcja BBC.

Tamtejsi dziennikarze wskazują w swoim reportażu, że "władze okupacyjne mówiły o bardzo wysokiej frekwencji, choć Rosja do tej pory nie kontroluje w stu procentach żadnego z obwodów i tym bardziej nie dysponuje danymi o tym, ilu mieszkańców pozostało na zajętych przez nią terytoriach".

"Rosyjskie państwowe agencje informacyjne, ogłaszając, że wśród mieszkańców samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej frekwencja wyniosła 90 procent, jednocześnie publikowały materiały o głosowaniu np. we wsi Nowotoszkiwske, gdzie przed wojną mieszkało ponad 2 tys. ludzi, a do końca września 2022 roku pozostało dziesięciu mieszkańców - i nie widziały w tym niczego szczególnego" - zauważa BBC.

Dziennikarze zwracają także uwagę na coraz większą popularność materiału wideo z Enerhodaru w obwodzie zaporoskim, gdzie kamera monitoringu pokazała, jak "pracownicy komisji wyborczej prowadzą głosowanie w mieszkaniach w asyście dwóch uzbrojonych żołnierzy". BBC podkreśla, że nagranie to jest dosłowną ilustracją określenia rozpowszechnionego po aneksji Krymu w 2014 roku: "głosowanie pod lufami automatów".

Władze Ukrainy: W okupowanym Mariupolu na pseudoreferendum głosują Rosjanie

"Obywatele Rosji nie ukrywają, że decydują o losie pseuforeferendum w ukraińskim Mariupolu" - powiedział Petro Andriuszczenko, doradca lojalnego wobec Kijowa mera tego miasta, cytowany przez portal Ukrinform. 

Urzędnik powiedział, że rosyjskich pracowników sprowadzono na głosowanie po to, by stworzyć pozór wysokiej frekwencji.

Andriuszczenko poinformował w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych, że mieszkańcy Mariupola otrzymują wezwania do wojskowych komend rejonowych, czyli są mobilizowani na wojnę z Ukrainą. 

"Ukryta mobilizacja trwała w mieście od dawna, mieszkańcy dostawali SMS-y z propozycjami pracy w tzw. zmilitaryzowanych służbach państwowych. A w wyniku fake-referendum będzie to robione jawnie" - zauważył zastępca mera.

Brytyjczycy: Putin może w piątek ogłosić aneksję okupowanych terytoriów

"Istnieje realna możliwość, że Putin wykorzysta swoje piątkowe wystąpienie do formalnego ogłoszenia przyłączenia okupowanych regionów Ukrainy do Federacji Rosyjskiej. Trwające obecnie na tych terytoriach referenda mają się zakończyć 27 września" - poinformowało we wtorek Brytyjskie Ministerstwo Obrony.

Resort przekazał, że przywódcy Rosji niemal na pewno liczą na to, że ewentualne ogłoszenie akcesji będzie postrzegane jako potwierdzenie słuszności "specjalnej operacji wojskowej" i umocni patriotyczne poparcie dla konfliktu. 

"Dążenia te zostaną prawdopodobnie osłabione przez rosnącą w kraju świadomość ostatnich niepowodzeń Rosji na polu walki oraz znaczny niepokój związany z ogłoszoną w zeszłym tygodniu częściową mobilizacją" - podano w komunikacie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy