Reklama

Reklama

Wojna w Iraku. Wielka Brytania czeka na raport

W Wielkiej Brytanii oczekiwana jest dziś publikacja raportu w sprawie interwencji w Iraku w latach 2003-2009. Liczący dwanaście tomów raport jest owocem pracy tak zwanej Komisji Chilcota, powołanej dwa miesiące po wycofaniu ostatnich Brytyjczyków z Iraku w maju 2009 roku.

Sir John Chilcot zapowiadał, że ogłosi raport w ciągu kilkunastu miesięcy. Prace trwały jednak siedem lat, tyle co sama wojna. Przedłużyło je oczekiwanie na reakcje osób wymienionych w raporcie, którym dano prawo się do niego odnieść.

Był wśród nich premier Tony Blair, który uzasadniał wojnę nigdy potem nie odnalezioną bronią masowego rażenia Saddama Husajna.

Ojczyzna nie była zagrożona przez Irak

Raportu od dawna oczekiwały zwłaszcza rodziny 179 brytyjskich żołnierzy poległych w Iraku Ojciec jednego z nich, 20-letniego Toma Keysa, odpisał Blairowi na list kondolencyjny, że jego syn nie zginął broniąc ojczyzny, lecz służąc ojczyźnie, "bo ojczyzna nie była nigdy zagrożona przez Irak".

Reklama

Sir John Chilcot zapowiadał na wstępie prac komisji, że nie może orzekać o czyjejś winie, ale nie cofnie się przed krytyką instytucji, procesów, czy poszczególnych osób, tam gdzie to naprawdę uzasadnione.

Jak się oczekuje, raport nie będzie korzystny dla byłego premiera Tony'ego Blaira.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy