Reklama

Reklama

Włoska prasa o dymisji premiera: Ogromne szkody dla kraju i groźba chaosu

Czwartkowa dymisja premiera Włoch Mario Draghiego wywołała spore zamieszanie. Tamtejsza prasa ostrzega przed ogromnymi szkodami, chaosem i osłabieniem pozycji państwa. Mimo, że prezydent Sergio Mattarella nie przyjął rezygnacji, to istnieje groźba upadku rządu jedności narodowej.

Komentatorzy zarzucają brak odpowiedzialności Ruchowi Pięciu Gwiazd pod wodzą poprzedniego premiera Giuseppe Contego. Senatorowie tej formacji nie wzięli udziału w głosowaniu nad wotum zaufania dla Rady Ministrów w związku z dekretem o pomocy w wysokości 23 miliardów euro dla rodzin, zmagających się ze skutkami rosnących kosztów życia.

74-letni bezpartyjny Mario Draghi odebrał to jako wycofanie poparcia ugrupowania dla jego rządu jedności narodowej.

Dymisja premiera zamrożona

W prasie zwraca się uwagę na paradoks. Premier postanowił złożyć dymisję tuż po tym, gdy rząd otrzymał wotum zaufania w Senacie. Zgodnie z decyzją prezydenta Draghi ma stawić się w środę w parlamencie, by tam zweryfikować w głosowaniach siłę swojego rządu.

Reklama

To, co się wydarzyło i jeszcze może zdarzyć, to "ogromne szkody" dla Włoch - podkreśla w komentarzu publicysta "Corriere della Sera". Kładzie nacisk na stanowisko prezydenta Mattarelli, który uważa, że "bez tarczy Draghiego Włochy na forum międzynarodowym okażą się słabe i narażone na finansowe spekulacje".

Na razie - jak podkreśla dziennik - dymisja premiera jest "zamrożona" do środy. Rezygnację gazeta przedstawia jako przykład "triumfu samobójczych instynktów włoskiej polityki" oraz "najnowszy produkt mentalnego labiryntu" populistycznego Ruchu Pięciu Gwiazd.

"Draghi uzurpator"

Jego lider Giuseppe Conte "zdjął maskę mediatora zmuszonego do pobłażania ekstremistom i ukazał prawdziwe oblicze"- podkreśla się na łamach największej włoskiej gazety. Jest tam też opinia, że Ruch swymi działaniami "desperacko poszukuje paru punktów poparcia, aby przetrwać" i wychodzi naprzeciw "radykalizmowi tych, którzy są przeciwko UE oraz NATO i nie są zbyt wrogo nastawieni do Władimira Putina".

Publicysta "Corriere della Sera" zwraca uwagę na osobiste pobudki, jakimi jego zdaniem kieruje się Conte, który nie może odżałować swego odejścia z Kancelarii Premiera w 2021 roku i wraz ze swymi zwolennikami uważa Draghiego za "uzurpatora".

Zamiast pokazać dojrzałość, Conte i Ruch Pięciu Gwiazd wolał "zniszczyć próbę transformacji ku stabilności i normalności"- zaznacza się w dzienniku, który przypomina , że to wszystko dzieje się, gdy trwa wojna w Ukrainie z jej konsekwencjami.

"Ten cały dramat oznacza ogromne szkody, jakie Włochy poniosłyby bez Draghiego; Włochy i Europa"- konstatuje komentator "Corriere della Sera".

Możliwe przyspieszone wybory

"La Repubblica" zauważa, że jest pięć dni na uratowanie rządu Draghiego. Wyjaśnia, że "zamrożenie" jego dymisji to rezultat międzynarodowych zobowiązań, przede wszystkim szczytu międzyrządowego w Algierii, którego celem jest zawarcie dalszych umów w sprawie dostaw gazu. Nie mogłyby one zostać podpisane przez premiera, który złożył dymisję- dodaje.

"La Stampa" podkreśla, że jeśli w środę w parlamencie okaże się, że nie powstanie nowy rząd Mario Draghiego, konieczne będą przyspieszone wybory.

Ale - dodaje - "jest promyk nadziei, że za pięć dni, gdy Mario Draghi stawi się w parlamencie, polityka odzyska zdrowy rozsądek".

"Może w głębi serca Sergio Mattarella naprawdę wierzy w cuda, kto wie, ale zdrowe poczucie realizmu nakazuje prezydentowi nie mieć zbyt wielu złudzeń" - stwierdza "La Stampa". Jak zauważa, być może konieczne okażą się wybory na jesieni, gdy należałoby zajmować się wieloma innymi pilnymi kwestiami w okolicznościach, które nie miały nigdy wcześniej miejsca w historii Włoch. W tym kontekście wymienia przede wszystkim wojnę w Ukrainie i redukcję dostaw gazu z Rosji oraz inflację, pandemię i suszę.

"Il Giornale" przytacza słowa ministra rozwoju gospodarczego Giancarlo Giorgettiego z Ligi, który opisując obecną sytuację rządu Draghiego stwierdził: "Zawsze jest czas na dogrywkę". Potrwa ona pięć dni, do środy- dodaje dziennik.

Przypomina, że rząd Draghiego miałby też większość parlamentarną bez Ruchu Pięciu Gwiazd, a więc mógłby dalej normalnie pracować i to jest też argumentem prezydenta, który nie przyjął jego dymisji i posłał do parlamentu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy