Reklama

Reklama

​Włochy: UE nie może zlekceważyć kursu obranego przez Polskę

Decyzja KE o rozpoczęciu wobec Polski procedury ochrony praworządności oznacza, że UE nie może zlekceważyć nowego kursu, jaki obrała Polska - odnotowuje w czwartek włoska prasa. Na jej łamach pojawiła się opinia, że to też reakcja na falę populizmu w Europie.

"Corriere della Sera" pisze, że równie szybko jak zmienia się Polska, szybka jest też zazwyczaj powolna reakcja Brukseli. "Nie minęły jeszcze trzy miesiące od wyborczego zwycięstwa narodowych konserwatystów Jarosława Kaczyńskiego, a już nowy rząd w Warszawie kierowany przez Beatę Szydło jest pod specjalną obserwacją" - wskazuje w komentarzu mediolański dziennik.

Gazeta przypomina, że zasady, jakie zastosowała Komisja Europejska wobec Polski, zostały wypracowane w 2014 roku po to, by nie powtórzył się przypadek Węgier, które obrały "alternatywne drogi" dla demokracji pod rządami Viktora Orbana.

Reklama

Obecnie Polska - największa siła napędowa Europy Środkowo-Wschodniej i "podręcznikowy przykład transformacji" po czasach komunizmu - obrała nowy kurs, którego Unia Europejska nie może lekceważyć - dodaje dziennik. I dalej zauważa, że władze w Warszawie bagatelizują decyzję KE, zaś jej szef Jean-Claude Juncker wierzy w dialog. 

"La Repubblica" pisze na pierwszej stronie: "Bruksela osądza Polskę" i analizuje, co oznacza wybrana przez KE procedura także w szerszym wymiarze.

"W Europie wybuchła sprawa Polski. To generalna próba wyrównania rachunków z populistyczną falą, która grozi tym, że ogarnie stolice w Unii" - ocenia publicysta lewicowej gazety Andrea Bonanni. W obszernym komentarzu zwraca uwagę, że środowa decyzja KE jest bezprecedensowa. Zastrzega, że ostatni hipotetyczny etap procedury, czyli pozbawienie Polski prawa głosu w Radzie Europejskiej, jest ekstremalny i praktycznie niemożliwy do zrealizowania.

Ale - jak dodaje - "sam fakt, że europejski rząd zostaje wezwany, by przed Komisją, Parlamentem i Radą wytłumaczyć się ze swej wiarygodności demokratycznej, stanowi niebywały cios dla jego legitymacji politycznej".

Następnie Bonanni zaznacza, że zastosowana procedura daje w fazie dialogu możliwość wywarcia presji, by pośrednio wpłynąć na polityczne decyzje obserwowanego rządu.

"Poza tym kraj, który zasiada na ławie oskarżonych w tak niewygodnym i spektakularnym procesie, nieuchronnie jest karany także w inny sposób, mniej bezpośredni" - ocenia publicysta. Podaje przykład tracącego na wartości złotego i spadków na warszawskiej giełdzie.

Autor wyraża przekonanie, że decyzja KE ma znacznie szerszy zasięg, a jej przesłanie - jego zdaniem - jest następujące: Nie można być w Unii nie podzielając fundamentalnych wartości solidarności, tolerancji, wolności, poszanowania mniejszości i powszechnych praw.

"Komisja Europejska, daleka od wizji biurokratycznego organizmu, jak chcieliby ją widzieć jej oszczercy, wykonała gest wysoce polityczny w sojuszu z Parlamentem Europejskim" - podsumowuje rzymski dziennik.

Z Rzymu Sylwia Wysocka 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje