Reklama

Reklama

Włochy: Hak zabił marynarza. Spadł mu na głowę w czasie pracy

41-letni Filipińczyk zginął podczas przeładunku towaru w porcie we włoskim mieście Ortona (Prowincja Chieti). Na jego głowę spadł hak portowego dźwigu. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Pescarze. Zmarł po dwóch godzinach od wypadku. Śledztwo w sprawie zdarzenia prowadzi prokuratura.

Mężczyzna pracował w porcie przy przeładunku statku. W momencie wypadku był na pokładzie barki, która stanowiła podporę dźwigu. Do tragicznego wypadku doszło około godz. 9:00. W wyniku awarii lin na głowę mężczyzny spadł hak dźwigu

Siła uderzenia była tak duża, że marynarz wpadł do wody. Pracownicy rzucili mu się na pomoc. Włoskie media informują, że 41-latek jeszcze żył, gdy został wyciągnięty na brzeg. Mężczyzna został zabrany karetką do Szpitala Ducha Świętego w Pescarze. Ze względu na rozległe obrażenia głowy nie udało się go uratować. Lekarze stwierdzili zgon po dwóch godzinach od wypadku - podaje portal "La Republica'. 

Reklama

Włochy: Hak spadł na głowę marynarza. Trwa śledztwo

Prokuratura Prowincji Chieti wszczęła śledztwo w sprawie wyjaśnienia przyczyn tragedii. Zabezpieczone zostało miejsce zdarzenia. Śledczy będą przyglądać się w jakim stanie technicznym są maszyny pracujące w porcie Ortona. O wypadku została powiadomiona Ambasada Filipin we Włoszech.  

Jak informuje portal "Rai News" w 2021 roku we Włoszech w czasie pracy zginęło 685 osób, co daje ponad dwa zgony dziennie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy