Reklama

Reklama

Wlk. Brytania: Bunt w Partii Konserwatywnej?

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May odniosła się w piątek do prasowych doniesień o rosnącej grupie posłów Partii Konserwatywnej żądających jej rezygnacji, zapewniając, że "kraj potrzebuje spokojnego przywództwa". Theresa May nie obawia się o swoją przyszłość, twierdząc, że ma "pełne poparcie rządu". Mimo to media donoszą o buncie w szeregach Partii Konserwatywnej.

May przebywa w swoim okręgu wyborczym w Maidenhead na zachód od Londynu, gdzie dochodzi do zdrowia po chorobie, która utrudniła jej w środę wygłoszenie przemówienia podczas konferencji partyjnej.

W drodze na lokalne wydarzenie charytatywne szefowa rządu powiedziała reporterom: "Kraj potrzebuje spokojnego przywództwa, które zapewniam, mając pełne poparcie gabinetu".

Przemówienie we Florencji "realnie nadało tempa"

Jak dodała, w przyszłym tygodniu przedstawi posłom w Izbie Gmin informacje o przemówieniu, które wygłosiła we Florencji na temat Brexitu i które jej zdaniem "realnie nadało tempa" negocjacjom. May zapowiedziała też, że przedstawi roboczą wersję ustawy dotyczącej ograniczenia kosztów energii.

Reklama

W piątek dziennik "The Times" poinformował, że grupa ok. 30 posłów Partii Konserwatywnej pracuje nad strategią, która ma doprowadzić do rezygnacji May ze stanowiska premiera i szefa ugrupowania. "W tej grupie są zwolennicy Unii Europejskiej i jej przeciwnicy, a także ludzie pomiędzy - tacy jak ja. Są rozsądni, rozumieją, że nie można trwać, gdy to po prostu nie działa" - powiedział Grant Shapps w wywiadzie dla BBC. IAR nazywa tę sytuację otwartym buntem przeciwko Theresie May.

Theresa May powinna odejść?

Źródło dziennika "The Times" twierdzi, że liczba zwolenników szybszej dymisji premier rośnie, a "osoby, które do tej pory myślały, że May powinna odejść w 2019 roku (tj. po planowym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE), teraz dochodzą do wniosku, że nie ma tyle czasu".

Shapps w licznych wywiadach dla brytyjskich mediów wzywa premier do dymisji i apeluje, by partia szukała nowego lidera na trudne, brexitowe czasy.

Zgodnie z zasadami do rozpoczęcia procedury wyboru nowego lidera torysów, a w efekcie premiera, gdy ugrupowanie to jest u władzy, konieczne jest uzyskanie podpisów 15 proc., czyli 48 posłów partii, którzy muszą złożyć wniosek na ręce Grahama Brady'ego, szefa parlamentarnego komitetu 1922, który zrzesza deputowanych bez stanowisk w rządzie.

Osłabienie pozycji May

Theresa May jest premierem Wielkiej Brytanii od lipca 2016 roku, kiedy po referendum w sprawie wyjścia kraju z UE zastąpiła na stanowisku Davida Camerona. Bunt w szeregach konserwatystów pojawił się w czerwcu tego roku, gdy Theresa May utraciła samodzielną większość w zwołanych przez siebie przedterminowych wyborach.

Wśród kandydatów na jej następcę często jest wymieniany szef dyplomacji Boris Johnson. Media w Wielkiej Brytanii donoszą, że w otoczeniu premier pojawił się pomysł, by Theresa May wzmocniła swój autorytet dymisjonując ministra. Mimo to zwyciężył pogląd, że obecnie jej pozycja nie pozwala na uderzenie w ważnego polityka stronnictwa. Premier otrzymała również wsparcie w postaci artykułu szefowej MSW Amber Rudd, która napisała, że w "kluczowym momencie dziejów" Wielkiej Brytanii premier nie powinna rezygnować ze stanowiska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy