Reklama

Reklama

Wielka Brytania: Transseksualna gwałcicielka w męskim więzieniu. Osadzeni wściekli

Gdy 48-letnia gwałcicielka dwóch dziewczynek idzie się myć albo jeść, inni więźniowie z brytyjskiego, męskiego zakładu karnego muszą przebywać w swoich celach ze względów bezpieczeństwa. Z tego samego powodu skazana transseksualistka nie może trafić do żeńskiego zakładu, chociaż - zgodnie z prawem - jest ona kobietą. Codzienne ograniczenia spowodowane jej obecnością wywołują wściekłość u pozostałych osadzonych.

Marcia Walker jest transseksualistką, identyfikuje się jako kobieta. W 2003 roku usłyszała wyrok 13 lat pozbawienia wolności za zgwałcenie dwóch dziewczynek. Jedna z ofiar miała cztery lata.

Walker w więzieniu jest do dziś, bo dodatkowo skazano ją za wywoływanie fałszywych alarmów bombowych, a także napaść. Brytyjski dziennik "The Sun" opisuje, że 48-latka przebywa w zakładzie dla mężczyzn, ponieważ "jest zbyt niebezpieczna", aby osadzić ją w kobiecej placówce.

"Zgodnie z prawem jest kobietą, ale nie można przenieść jej do żeńskiego więzienia"

Gwałcicielkę odseparowano od otoczenia w więzieniu Frankland. Jak dowiedziały się media, inni skazani - mężczyźni - są wściekli, ponieważ codziennie przez 45 minut nie mogą opuszczać swoich cel wyłącznie dlatego, że Walker wówczas je i się myje. Te czynności, według władz zakładu karnego, musi wykonywać samotnie.

Reklama

- Ona musi być traktowana jak kobieta, ale nie można przenieść jej do żeńskiego więzienia, bo stanowi zagrożenie. A ponieważ zgodnie z prawem jest kobietą, musi być trzymana z dala od osadzonych płci męskiej - powiedział "The Sun" anonimowy informator, znający wewnętrzne realia zakładu Frankland.

Z danych brytyjskiego resortu sprawiedliwości wynika, iż ponad 90 procent skazanych osób transpłciowych jest przetrzymywanych w więzieniach dla mężczyzn. "Nie są oni specjalnie traktowani i mają dostęp do tych samych miejsc, co inni" - dodali przedstawiciele służby więziennej w rozmowie z "Daily Mail".

Transseksualistka straszyła pracownika więzienia, że zakazi go koronawirusem

Personel w zakładzie też ma problemy z Marcią Walker. W 2021 roku twierdziła, że ma COVID-19 i groziła pracownikowi więzienia, że go zakazi. Jednemu z kierowników, a także sparaliżowanemu od pasa w dół współwięźniowi powiedziała z kolei, że ich zabije. 

Próbowała też popełnić samobójstwo - lub udawała, że chce się targnąć na swoje życie - a gdy strażnik starał się ściągnąć sznur z jej szyi, opluła go, a następnie oskarżyła o próbę gwałtu. Dodatkowo w celi Walker odnaleziono również pismo "National Geographic" z nagimi zdjęciami dzieci - opisywało "The Nothern Echo".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy