Reklama

Reklama

Wielka Brytania: Motocyklista udawał wypadek. Ściągnął na miejsce służby z całej okolicy

Brytyjska policja opublikowała nagranie motocyklisty, który zatrzymał się na środku jezdni i położył się na asfalcie, wsuwając się pod jednoślad. Służby przez ponad godzinę pracowały na miejscu, a mężczyzna, który skarżył się na paraliż ponad połowy ciała, został przewieziony do szpitala. Dopiero, gdy funkcjonariusze odnaleźli materiał wideo i pokazali go kierowcy, mężczyzna przyznał, że udawał.

Policja z Nottingham Shire opublikowała w sieci wideo zarejestrowane na początku roku przez kamerę w Mansfield niedaleko Manchesteru. Materiał nagrany przy al. Botanicznej (Botany Avenue) pokazuje motocyklistę, który podjeżdża do znajdujących się na środku ulicy słupków, a następnie kładzie jednoślad na asfalcie i układa się obok niego. Z parametrów nagrania wynika, że do zdarzenia doszło 5 stycznia o godz. 1:15 w nocy.

Kierowca bmw udawał niepełnosprawnego

Minutę później nadjeżdża samochód osobowy. Ludzie, którzy z niego wysiedli, podbiegli do leżącego motocyklisty sprawdzając, w jakim jest stanie. Świadkowie wzywają pomoc, a pierwszy radiowóz policji przyjeżdża na miejsce o godz. 01:26. Funkcjonariusze natychmiast zabierają zestaw pierwszej pomocy i podbiegli do leżącego. Dalej nagranie pokazuje dojeżdżające kolejne radiowozy policyjne, zjawia się także karetka pogotowia i straż pożarna.

Reklama



Motocyklista miał być sparaliżowany

Według policji hrabstwa Nottinghamshire na miejscu pojawiły się wszystkie służby wysłane przez dyspozytora po telefonie alarmowym.

Ulica została zablokowana przez radiowozy, a ruch był tam wstrzymany przez ponad godzinę.

19-letni motocyklista został zabrany z miejsca zdarzenia przez załogę karetki pogotowia z objawami, które mogły zagrażać życiu. Mężczyzna powiedział ratownikom medycznym, że nie czuje nóg i całej prawej połowy ciała. Został przewieziony do szpitala.

Miejscowa policja zajęła się ustaleniem dodatkowego tła zdarzenia. Policjanci chcieli się dowiedzieć, co dokładnie stało się poszkodowanemu mężczyźnie. Wtedy natrafili na nagranie wideo z kamery, na którym widać, że zdarzenie nie było wypadkiem, lecz zostało wyreżyserowane. W czasie rozmowy z policjantami mężczyzna z Chesterfield utrzymywał, że do wywrotki doszło, gdy "poczuł się źle". Dopiero, gdy zapytano go, dlaczego kamera zarejestrowała co innego, przyznał się do sfingowania zdarzenia. 

Zeznał, że przez cały czas udawał

Mężczyzna zeznał, że cały czas udawał, a służby zostały wezwane niepotrzebnie. - Wskutek tego zdarzenia inne, rzeczywiście potrzebujące pomocy osoby, mogłyby jej nie otrzymać na czas - poinformował konstabl Gareth James, który zajmował się sprawą.

- Zdarzenie zostało potraktowane jako poważny wypadek. Na miejsce przyjechały trzy służby - powiedział. Policjant dodał, że sytuacja była niebezpieczna, bo nadjeżdżające auto mogło wjechać w motocyklistę.

Mężczyzna został uznany za winnego nieuzasadnionego wezwania pomocy. Ukarano go mandatem, który zapłacił.

"Fałszywy telefon może kosztować życie"

Policja w Nottinghamshire, pogotowie ratunkowe w East Midlands oraz miejscowa straż pożarna zaapelowały do ludzi, aby nie próbowali wykonywać fałszywych połączeń lub w inny sposób oszukiwać służb. "Reagując w takich przypadkach nie jesteśmy dostępni, gdy ktoś rzeczywiście potrzebuje naszej pomocy" - poinformowały służby.

Ostrzeżono przy tym, że połączenia można łatwo identyfikować, a za fałszywe wezwana grożą surowe kary.

18-latek udawał, że chce kupić Audi. Teraz trafi za kraty!

Greg Cox, dyrektor Pogotowia Ratunkowego z East Midlands (East Midlands Ambulance Service) powiedział, że fałszywe telefony mogą kosztować kogoś potrzebującego zdrowie i życie.

Bryan Coleman, regionalny koordynator profilaktyki w straży pożarnej w Nottingham powiedział, że marnowanie czasu i energii służb ratunkowych to "poważny problem", a strażacy z hrabstwa ciągle są wzywani do fikcyjnych incydentów oraz celowych podpaleń.

Policja Nottinghamshire opublikowała nagranie, mając nadzieję, że zachęci ludzi do zastanowienia się, zanim zmarnują czas służb ratunkowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy