Reklama

Reklama

Wielka Brytania: 400 osób zostało zakładnikami przez zaniedbanie MSZ

Brytyjskie MSZ odtajniło we wtorek akta, z których wynika, że prawie 400 pasażerów i członków załogi samolotu British Airways było przez kilkanaście tygodni w 1990 r. zakładnikami irackiego dyktatora Saddama Husajna, bo nie przekazano przewoźnikowi informacji o inwazji na Kuwejt.

Według dokumentów brytyjski ambasador w Kuwejcie poinformował centralę w Londynie, że właśnie zaczęła się inwazja, ale informacja nie została przekazana władzom British Airways i kolejne rządy ukrywały później to zaniedbanie.

Samolot British Airways wykonujący lot BA149 odleciał z Londynu 1 sierpnia 1990 r. o 18.40 miejscowego czasu, z dwugodzinnym opóźnieniem. Po drodze do Malezji, która była celem podróży, zaplanowane były międzylądowania w Kuwejcie i Indiach. Jak pokazują odtajnione akta, około północy z 1 na 2 sierpnia brytyjski ambasador zadzwonił do dyżurnego pracownika MSZ z informacją, że rozpoczęła się inwazja na Kuwejt. Została ona przekazana do departamentu Bliskiego Wschodu w MSZ, biura ówczesnej premier Margaret Thatcher, ministerstwa obrony oraz wywiadu, ale do British Airways - nie.

Reklama

Byli oni wykorzystywani przez irackie władze jako zakładnicy

Samolot wylądował w Kuwejcie 2 sierpnia wcześnie rano. Niecałą godzinę później lotnisko zostało zamknięte przez irackie wojska, a pasażerowie i załoga uwięzieni. Na pokładzie było 385 osób - 367 pasażerów, nie tylko Brytyjczyków, oraz 18 członków załogi. Przez następne tygodnie byli oni wykorzystywani przez irackie władze jako zakładnicy. Spora część była maltretowana fizycznie i psychicznie, np. symulowano, że dokonywane są ich egzekucje, przetrzymywani byli w warunkach bliskich śmierci głodowej, niektóre kobiety napastowano seksualnie, a niektóre osoby zmuszano do propagandowych zdjęć z Saddamem.

Ostatecznie wszyscy, poza jednym obywatelem Kuwejtu, którego Irakijczycy zastrzelili, zostali wypuszczeni przez władze irackie - niektórzy po kilku tygodniach, ostatni dopiero w połowie grudnia 1990 r., ale wielu z zakładników miało później objawy zespołu stresu pourazowego.

Sam fakt, że samolot wylądował w okupowanym Kuwejcie, a pasażerowie byli przetrzymywani jako zakładnicy, był oczywiście znany, ale po raz pierwszy ujawniono, że ambasador ostrzegał o inwazji i w przypadku przekazania informacji do British Airways można było zmienić jego trasę.

"To zaniedbanie było niedopuszczalne"

"Te akta pokazują, że wykonanie telefonu (przez ambasadora) nie zostało ujawnione parlamentowi i opinii publicznej. To zaniedbanie było niedopuszczalne. Jako obecna minister przepraszam za to Izbę (Gmin) i wyrażam moje najgłębsze współczucie dla tych, którzy zostali zatrzymani i byli źle traktowani" - oświadczyła obecna minister spraw zagranicznych Liz Truss.

Wskazała, że w tamtym czasie nie było procedur komunikacji między urzędnikami rządowymi a liniami lotniczymi w przypadku takich sytuacji, a obecnie one istnieją. Zaprzeczyła także pojawiającym się od dawna domysłom, że na pokładzie znajdowała się grupa brytyjskich agentów, których w ten sposób planowano przerzucić do Kuwejtu. W odtajnionych aktach nie ma żadnych informacji na ten temat.

Reklama

Reklama

Reklama