Wielka awaria prądu w Niemczech. Nie wykluczają sabotażu
Pożar stacji transformatorowej pogrążył niemieckie Reutlingen w ciemnościach i sparaliżował życie ponad 100-tysięcznego miasta. Śledczy podejrzewają, że doszło do podpalenia. Sprawdzany jest potencjalny związek z sabotażem, który miał miejsce w Berlinie na początku roku.

W skrócie
- Pożar stacji transformatorowej spowodował przerwę w dostawach prądu w Reutlingen, utrudniając codzienne funkcjonowanie miasta powyżej 100 tysięcy mieszkańców.
- Śledczy wykryli trzy ogniska pożaru i badają, czy wydarzenie miało związek z wcześniejszym sabotażem infrastruktury energetycznej w Berlinie.
- Naprawami i wsparciem poszkodowanych zajmują się służby ratunkowe oraz wolontariusze, a śledztwo prowadzą agencje bezpieczeństwa i Centrum Antyterrorystyczne.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Śledczy odkryli trzy ogniska pożaru, który wybuchł nocy w Reutlingen, na południu Niemiec. To obecnie jeden z najważniejszych elementów śledztwa w kierunku ustalenia, czy mogło dojść do sabotażu.
Ogień spowodował awarię zasilania, którą zostały dotknięte dziesiątki mieszkańców tego niemieckiego miasta. Z problemami na skutek braku prądu mierzyły się m.in. szpitale i domy opieki.
Niemcy. Pożar w Reutlingen mógł zostać wywołany celowo
Śledczy analizują podobieństwo pożaru do podpalenia infrastruktury energetycznej w berlińskiej dzielnicy Lichterfelde na początku bieżącego roku. Wówczas do sabotażu przyznała się grupa lewicowych ekstremistów.
Podziel się opinią na temat odsłuchu artykułów w portalu Interia. Kliknij, aby przejść do ankiety.
Policja - jak podał "Bild" - nie ujawnia szczegółów, jednak sprawdza wszystkie możliwe scenariusze. Jak dotąd nie pojawiło się oświadczenie potencjalnych sprawców pożaru.
"Pożar i późniejsza awaria prądu w Reutlingen spowodowały już milionowe szkody" - poinformował Euronews. Mimo upływu kolejnych godzin od pojawienia się problemu, część gospodarstw domowych w mieście nadal pozostaje bez prądu.
Wolontariusze pomagają w Reutlingen. Śledztwo przejęły służby specjalne
Rankiem bez prądu pozostawało około 30 tysięcy mieszkańców Reutlingen. Liczba ta stopniowo zmniejsza się wraz z prowadzonymi naprawami, jednak zasilenie nadal nie wszędzie wróciło. Jak poinformował "Die Zeit", w nocy w celu usunięcia skutków pożaru działało m.in. prawie 200 strażaków.
Na miejscu od rana pomagają wolontariusze Niemieckiego Czerwonego Krzyża oraz katolickiej organizacji humanitarnej i medycznej Malteser Relief Service.
Śledztwo ws. możliwego podpalenia przejęły niemieckie agencje bezpieczeństwa oraz Centrum Antyterrorystyczne Krajowego Urzędu Kryminalnego. Obecnie nic jednak nie wskazuje na to, by w sprawę zamieszane były służby innego państwa.
Źródła: "Bild", "Die Zeit", Euronews











