Reklama

Reklama

Wielka amnestia na Białorusi. Data nie jest przypadkowa

Władze Białorusi zapowiedziały na wrzesień amnestię, która może objąć około 8 tys. skazanych. Jak wskazano, by opuścić więzienie, należy spełnić konkretne warunki. Data ogłoszenia amnestii nie jest przypadkowa - stanie się to 17 września - w rocznicę napaści ZSRR na Polskę. Tego Dnia na Białorusi obchodzone jest święto, które wspomina "ponowne zjednoczenie ziem Wschodniej i Zachodniej Białorusi".

Amnestia ma objąć "8 tys. osób lub więcej" i, według zapowiedzi prokuratora generalnego: niepełnoletnich sprawców, skazanych za korupcję, którzy rozliczyli się z państwem, a także inwalidów i wielodzietne lub samotne matki.

W sprawie artykułów związanych z protestami (przeciwko sfałszowaniu wyborów w 2020 r.), decyzje mają zapadać w trybie indywidualnym. Jak powiedział prokurator generalny Andrej Szwied, będzie je podejmować Alaksandr Łukaszenka, a procedura w takim przypadku będzie polegać na ułaskawieniu.

1337 więźniów politycznych

Obecnie, według obrońców praw człowieka, na Białorusi jest 1337 więźniów politycznych, skazanych głównie z artykułów dotyczących udziału w protestach, ich "organizacji", a także za inne formy protestu obywatelskiego lub działalność np. mediów. Władze nazywają ich ekstremistami, zarzucając działalność antypaństwową, a niektórym nawet terroryzm.

Reklama

Prokurator Szwied dał do zrozumienia, że jego resort jest przeciwko amnestionowaniu więźniów politycznych. "Akt amnestii nie powinien dotyczyć tych osób, które zamachnęli się na suwerenność, niepodległość, ustrój konstytucyjny naszego kraju w latach 2020-2021". Tak czy inaczej koniecznym warunkiem, jak wskazał, jest wniosek o ułaskawienie.

Sam Łukaszenka oświadczył, że amnestia może dotyczyć tych, którzy "rzeczywiście na to zasłużyli", a "wyrozumiałość" można okazać tym, "którzy się pokajali, weszli na drogę do poprawy i całkowicie odkupili swoje winy".

Portal Nasza Niwa przypomina, że po protestach w 2010 r. Łukaszenka zdecydował się na amnestię więźniów politycznych (z pewnymi zastrzeżeniami; wówczas również wymagano wniosków o ułaskawienie) w celu poprawy relacji z Zachodem.

Obecnie, zaznacza Nasza Niwa, liczba więźniów politycznych jest jednak bez porównania większa - w 2011 roku było to kilkadziesiąt osób.

Termin nie jest przypadkowy

Jak zauważa portal, białoruskie władze popierają rosyjską inwazję na Ukrainę, co "jest istotną przeszkodą w komunikacji z Zachodem". "Po trzecie takich głośnych więźniów politycznych jak Wiktara Babaryki czy Siarhieja Cichanouskiego, jak wynika ze słów Łukaszenki, nikt wyzwalać nie planuje" - podkreślono.

Dodatkowo władze zaczęły mówić o możliwym pozbawieniu obywatelstwa emigrantów politycznych - przypomina Nasza Niwa.

"W ramach przygotowanej ustawy trzeba jeszcze raz spojrzeć na tych, którzy wyjechali za granicę i działają na szkodę państwa i narodu, popełniając przestępstwa. (...) Czy ci ludzie są godni pozostania obywatelami Białorusi, jeśli uciekli z kraju ojczystego i faktycznie zerwali z nim więzi" - mówił Alaksandr Łukaszenka podczas narady poświęconej projektowi nowelizacji ustawy o obywatelstwie.

Według zapowiedzi władz amnestia ma zostać ogłoszona z okazji obchodzonego w tym roku po raz drugi 17 września Dnia Jedności Narodowej. Ma on upamiętniać datę napaści ZSRR na Polskę, a według oficjalnej wykładni - "ponowne zjednoczenie ziem Wschodniej i Zachodniej Białorusi". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy