Reklama

Reklama

Wicepremier Włoch o dziennikarzach: Czas spędzają na przekręcaniu rzeczywistości

Oburzenie włoskiego stowarzyszenia prasy i wydawców wywołały słowa wicepremiera Luigiego Di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd, który zaatakował krytyczne wobec rządu media. "Prawda jest taka, że umiera parę gazet, wśród nich te z Grupy L'Espresso. Przykro mi z powodu pracowników, ale tam rozpoczynają się procesy zwolnień, bo nikt już ich nie czyta. Czas spędzają na przekręcaniu rzeczywistości, a nie na jej przedstawianiu" - ocenił Di Maio.

Niedzielna włoska prasa, m.in. "La Stampa" i "La Repubblica", przytacza zamieszczoną na portalu społecznościowym wypowiedź wicepremiera i ministra rozwoju gospodarczego oraz pracy. W opublikowanym tam nagraniu 32-letni Di Maio z antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd stwierdził, odnosząc się do gazet krytykujących rząd: "Na szczęście zostaliśmy przed laty zaszczepieni przeciwko bzdurom, fake newsom gazet; szczepi się też wielu obywateli".

"Prawda jest taka, że umiera parę gazet, wśród nich te z Grupy L'Espresso. Przykro mi z powodu pracowników, ale tam rozpoczynają się procesy zwolnień, bo nikt już ich nie czyta. Czas spędzają na przekręcaniu rzeczywistości, a nie na jej przedstawianiu" - ocenił Di Maio.

Reklama

Wymieniona przez niego grupa wydająca lewicowy dziennik "La Repubblica" i tygodnik "L'Espresso", weszła przed rokiem w skład nowego wielkiego koncernu wydawniczego Gedi.

W reakcji na te słowa prezes koncernu Marco De Benedetti oświadczył, zwracając się do wicepremiera: "Niech pan będzie spokojny. Grupa Gedi nie umiera. Dzięki profesjonalizmowi dziennikarzy jesteśmy pierwszą grupą wydawniczą w kraju". "Będziemy dalej opisywać prawdę" - zapewnił.

Wydawana przez ten koncern "La Stampa" zaznaczyła w niedzielę w komentarzu, że nie zdarza się, aby minister rozwoju gospodarczego i pracy "ze źle skrywaną satysfakcją" ogłaszał "śmierć firmy" w swoim kraju.

Oburzenie wyraziła krajowa federacja prasy FNSI. W wydanym komunikacie dziennikarski związek oświadczył, że "Di Maio, podobnie jak duża część rządu, marzy o tym, by zlikwidować każdą formę myśli krytycznej i dezaprobaty oraz łudzi się, że może narzucić daleki od rzeczywistości styl narracji na temat Włoch". "Życzenie śmierci gazetom nie jest godne tego, kto stoi na czele takiego kraju o mocnych tradycjach demokratycznych, jakim są Włochy. To typowe dla dyktatur" - oceniła federacja.

Dziennikarzy i redakcje poparła centrolewicowa opozycja z liderem Partii Demokratycznej Maurizio Martiną na czele. Wyraził on opinię, że Di Maio powinien wstydzić się swoich słów.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy