Reklama

Reklama

Węgry: Polemika w związku z antyimigranckimi billboardami

Rządowa kampania na Węgrzech przestrzegająca na billboardach imigrantów przez zabieraniem Węgrom miejsc pracy spotkała się z protestem małej partii opozycyjnej, która przyznała się do niszczenia tych plakatów.

- Nie przestaniemy zrywać plakatów wstydu - powiedział w poniedziałek Viktor Szigetvari, szef partii Egyutt (Razem), po zatrzymaniu w niedzielę sześciu aktywistów jego ugrupowania, którzy niszczyli billboardy.

"Jeśli przyjeżdżasz na Węgry, nie możesz zabierać pracy Węgrom" - głosi jeden z oficjalnych billboardów, a drugi apeluje do cudzoziemców, aby "szanowali kulturę" Węgier.

Kampania ma na celu "wszczęcie debaty w sprawie imigracji na Węgrzech" - twierdzi Janos Lazar, szef kancelarii premiera Viktora Orbana.

Reklama

Billboardy wydrukowano kilka dni po wysłaniu do obywateli kontrowersyjnej ankiety, której pytania są tak sformułowane, aby Węgrzy wypowiedzieli się przeciwko imigrantom.

Antal Rogan, szef frakcji parlamentarnej rządzącego Węgrami Fideszu premiera Orbana, ogłosił w niedzielę, że jest rozważany "projekt prawa mającego na celu zamknięcie południowej granicy kraju". Zgodnie z nim imigranci przybywający z "pewnych krajów", takich jak Grecja i Serbia, nie mogliby ubiegać się o azyl polityczny na Węgrzech.

Węgry od początku tego roku borykają się z wyjątkowo dużym napływem osób nielegalnie przekraczających granicę. Tylko w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku liczba złożonych wniosków o azyl sięgnęła 43 tys.

Według analityka Attili Juhasza kampania przeciwko cudzoziemcom jest "sposobem na utrzymanie przez rząd popularności wśród wyborców i odwrócenie uwagi od spraw korupcyjnych oraz przejęcie od skrajnie prawicowego ugrupowania Jobbik elektoratu antyimigranckiego".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy